niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 12



Byłam w pracy i układałam na półkach nowe książki, które dzisiaj przyjechały. Po pracy umówiłam się z Harrym, mieliśmy jak zwykle posiedzieć u niego. Kiedy skończyłam stanęłam na kasie. Do sklepu wszedł jakiś chłopak. Podszedł od razu do kasy. Myślałam, że chce abym mu pomogła znaleźć jakąś książkę, ale był tu w zupełnie innej sprawie. Podszedł do mnie.
- Jesteś Lily, dziewczyna Harrego. Prawda? – Powiedział spokojnie.
- T… tak. Coś się stało? – Zapytałam. Trochę się przestraszyłam. Myślałam, że Harremu coś się stało.
- Nie, nic. Chciałbym tylko ci coś powiedzieć. – Zaczął mówić ciszej.
- Co takiego? – Byłam zdezorientowana. Skąd wiedział, że jestem z Harrym?
- Uważaj na niego. On jest niebezpieczny. Nie powinnaś w ogóle się z nim zadawać. Wiem, że mi nie uwierzysz, ale on nie umie nad sobą panować. Stwarza zagrożenie dla ciebie. – Powiedział spokojnie.
- Wiem, że nie zawsze nad sobą panuje, ale nie mam z tym problemu. On nigdy by mnie nie skrzywdził. Skąd wiesz, że jestem jego dziewczyną i kim jestem? – Powiedziałam. Byłam zła. Nie będzie mi mówił jakiś obcy facet, co mam robić. Wiedziałam, że Harry jest czasem traci nad sobą kontrolę, ale nigdy nie skrzywdziłby mnie.
- Widziałem cię z nim kilka razy. Tak myślałem, że jesteście razem. Zapytałem się jednego z jego kumpli o to i potwierdził. Wiedziałem, że nie uwierzysz w to, co mówię, ale chciałem cię, chociaż ostrzec. On jest naprawdę niebezpieczny. Może zrobić ci krzywdę. – Powiedział nieznajomy. Nie chciałam go dłużej słuchać. Harry nie stwarzał dla mnie zagrożenia. Wręcz przeciwnie, chronił mnie. Był przy mnie zawsze, gdy go potrzebowałam. Był dla mnie niczym anioł stróż.
- Posłuchaj. Harry nie jest dla mnie zagrożeniem i ja o tym wiem. Jestem pewna, że nigdy w życiu by mnie nie skrzywdził. Daj mi spokój! – Byłam wściekła. Nie wiedział nic o moim związku z Harrym, więc nie miał prawa się do niego mieszać.
- Dobrze, skoro wolisz ryzykować własne życie to proszę bardzo. – Powiedział i ruszył w kierunku wyjścia.
Nie chciałam z nim dłużej rozmawiać ani na niego patrzeć. Starałam się zapomnieć o całym tym zajściu i wróciłam do swoich obowiązków.
                                                                             ***
Po pracy przyjechał po mnie Harry. Pojechaliśmy do niego. Po drodze nie rozmawialiśmy zbyt wiele. Kiedy już znaleźliśmy się w jego domu postanowiłam opowiedzieć mu o tym, co zdarzyło się w księgarni. Chciałam znać jego opinię na ten temat. Byłam też ciekawa jak zareaguje. Siedzieliśmy u niego w salonie na kanapie i oglądaliśmy film. W końcu postanowiłam się odezwać.
- Harry… Dzisiaj do księgarni przyszedł jakiś facet. Mówił o tobie. – Zaczęłam niepewnie.
- Przyszedł do ciebie? Co mówił? – Zapytał Harry marszcząc czoło.
- Cóż… podszedł do mnie i mówił, że jesteś niebezpieczny i stwarzasz dla mnie zagrożenie. – Powiedziałam.
- I co o tym sądzisz? Myślisz, że to prawda? – Zapytał. Przestraszył się. Myślał, że wezmę to do siebie.
- Sądzę, że to nie prawda. Nie uważam, żebyś był dla mnie niebezpieczny. Wręcz przeciwnie. Chronisz mnie od niebezpieczeństwa. – Odpowiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Wiesz, że nigdy bym cię nie skrzywdził. Prawda? Nigdy w życiu. – Powiedział spokojnie.
- Wiem, sam mi to mówiłeś.
- Lily… boisz się mnie?
- Nie, ani trochę. – Odpowiedziałam pewnie i pocałowałam go w policzek.
- To dobrze. Nie powinnaś. Jesteś ostatnią osobą, jaką mógłbym kiedykolwiek skrzywdzić. – Powiedział i pocałował mnie w czubek głowy. Moja odpowiedź była szczera. Nie bałam się go. Ani trochę. Kochałam go. Powinnam mu o tym powiedzieć, ale bałam się. Mówił, że mu na mnie zależy, ale czy mnie kochał? Musiałam mu o tym powiedzieć przy najbliższej okazji. Siedzieliśmy mocno przytuleni do siebie, kiedy nagle Harry się odezwał.
- Może pójdziemy na spacer? Znam takie jedno fajne miejsce. Jest tam bardzo ładnie. – Powiedział i spojrzał na mnie. Uśmiechał się. Również się do niego uśmiechnęłam.
- Okay, chodźmy. – Powiedziałam. Wstaliśmy z kanapy. Poszłam po moją torebkę, która leżała na łóżku w sypialni Harrego. Ubraliśmy się i wyszliśmy. Harry trzymał mnie za rękę. Szliśmy i rozmawialiśmy. Kilka razy pocałował mnie w policzek. Kiedy dotarliśmy na miejsce usiedliśmy na ławce. Byliśmy w jakimś parku nad stawem. Był piękny. Rosły w nim lilie wodne i pływały po nim kaczki. Był oświetlony przez dwie lampy. Siedzieliśmy przytuleni do siebie i rozmawialiśmy. Po pewnym czasie postanowiliśmy wrócić. Przeszliśmy już połowę drogi i nagle zaczął padać deszcz. Lało jak z cebra. Przyspieszyliśmy trochę i schowaliśmy się pod jakimś drzewem. Staliśmy tam i czekaliśmy aż przestanie padać lub deszcz się trochę uspokoi. Staliśmy naprzeciwko siebie pod wielkim drzewem. Jego gałęzie chroniły nas przed deszczem. Trzymaliśmy się za ręce. Spojrzeliśmy sobie w oczy. To był ten moment, żeby powiedzieć mu, co do niego czuję. Zbliżyliśmy się do siebie. Harry podszedł jeszcze bliżej mnie. Przylegaliśmy do siebie. Przysunął się do mojej twarzy i pocałował mnie. Tak długo i namiętnie jak za pierwszym razem. To było niesamowite. Kiedy skończyliśmy spojrzałam mu głęboko w oczy i zebrałam się na odwagę, żeby wreszcie mu to powiedzieć.
- Harry, kocham cię. Całym moim sercem. Jeszcze nigdy nikogo tak nie kochałam. – Powiedziałam i czekałam na jego odpowiedź. Milczał. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Uśmiechnął się szeroko.
- Lily, ja też cię kocham. Jesteś jedyną dziewczyną, na której tak bardzo mi zależy. Kocham cię i nigdy nie przestanę. – Odpowiedział. Poczułam, że motyle w moim brzuchu oszalały. On też mnie kochał. Cieszyłam się. Bardzo. Pocałowaliśmy się znowu. Kiedy skończyliśmy przytuliłam się do niego. W końcu postanowiliśmy ruszyć. Biegliśmy przez deszcz aż dotarliśmy do jego domu. Oboje byliśmy cali mokrzy.
- Chodź ze mną. – Powiedział Harry. Poszliśmy do jego sypialni. Z szafki z ubraniami wyjął swoją bluzkę i wręczył mi.
- Ubierz to. Twoje ubrania są całe mokre, muszą wyschnąć. Przebierz się. – Powiedział. Poszłam do łazienki i ubrałam jego bluzkę. po chwili pojawił się w niej Harry. Był w dresach. Nie miał na sobie koszulki. Wtedy zobaczyłam jego kolejne tatuaże. Nawet mi się podobały.
- Kurde, ubrałaś się już. – Powiedział i zaśmiał się. Przytuliłam się do niego. Poszliśmy do salonu i zaczęliśmy oglądać jakiś film. Moje ubrania wisiały na kaloryferze, ale wyglądało na to, że dzisiaj nie wyschną.
- Chyba będziesz musiała zostać na noc. – Powiedział Harry i pocałował mnie w szyję. Faktycznie na to wyglądało. Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam jej, że nie wrócę na noc, i że nie musi zostawiać otwartych drzwi. Oczywiście wspomniała coś, żebyśmy się zabezpieczali a ja jej wytłumaczyłam, że nie dlatego zostaję. Oglądaliśmy film przytuleni do siebie i zasnęłam w ramionach Harrego. Obudziłam się dopiero później w jego łóżku. Leżał koło mnie. Przytuliłam się do niego i ponownie zasnęłam. 
___________________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że rozdział się podobał :) Zostałam nominowana do LBA :) Cieszę się bardzo i dziękuję Pezz za nominowanie mnie ;) Posta o tym opublikuję w najbliższym czasie :) Dziękuję wszystkim, którzy czytają i zapraszam do komentowania :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz