sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 11



Nadeszła niedziela. Rano oczywiście zjadłam śniadanie, ubrałam się i poddałam normalnym czynnościom. Później, dwie godziny przed spotkaniem poszłam się umyć i przygotować. Byłam w trakcie suszenia włosów, kiedy zadzwonił telefon. Odłożyłam suszarkę na bok i poszłam odebrać. To był Harry.
- Hej, coś się stało? – Zapytałam wracając do łazienki.
- Hej, nic się nie stało. Jesteś gotowa czy jeszcze nie? – Zapytał.
- Właśnie się umyłam i jestem w trakcie suszenia włosów. – Odpowiedziałam.
- To dobrze, ale pospiesz się trochę. Będę po ciebie za godzinę. – Miał być dopiero za dwie. Ciekawa byłam skąd ten pośpiech.
- Harry, miałeś być za dwie. – Tak wiem, ale nastąpiła drobna zmiana planów i powinniśmy być mniej więcej za godzinę… No ponad. – Powiedział. Wkurzyłam się.
- Harry?
- Tak?
- Dlaczego mówisz mi o tym dopiero teraz?! – Byłam zła. Mógł mi powiedzieć wcześniej. Nie wiedziałam czy się wyrobię. Musiałam.
- Bo wcześniej byłem zajęty… Nie denerwuj się. Co to za różnica? – Zapytał. To wyprowadziło mnie z równowagi jeszcze bardziej, ale postanowiłam się uspokoić.
- Mogłeś powiedzieć mi wcześniej. Nie wiem czy zdążę się przygotować, ale spróbuję. Pa Harry. – Powiedziałam przez zęby i rozłączyłam się. Telefon położyłam na półce w łazience i kontynuowałam suszenie włosów. Kiedy skończyłam pobiegłam po sukienkę i ubrałam ją. Przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam w niej nie najgorzej. Musiałam jeszcze założyć buty, ale to postanowiłam zostawić na koniec. Musiałam jeszcze się uczesać. Poszłam do łazienki i rozczesałam ponownie włosy. Spięłam je na górze głowy w kucyk, jak zwykle. Pomalowałam rzęsy tuszem i nałożyłam na usta błyszczyk. Nie malowałam powiek ani nie używałam żadnych podkładów. Nie lubiłam się malować. Tusz do rzęs i błyszczyk to było maksimum. Poszłam do swojego pokoju i wyjęłam małą czarną torebkę. Włożyłam do niej klucze od domu i telefon. Wzięłam swoje buty w rękę i poszłam do pokoju, w którym siedziała moja mama. Powiedziała mi, że ładnie wyglądam i życzyła powodzenia. Po chwili przyjechał Harry, pożegnałam się z moją mamą i wyszłam z domu w moich nowych butach. Po drodze zabrałam jeszcze czarną marynarkę. Harry stał przed drzwiami. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się. Ja również się do niego uśmiechnęłam.
- Cześć, pięknie wyglądasz. Powinnaś częściej nosić sukienki. – Powiedział i uśmiechnął się.
- Dziękuję. Nosiłabym je częściej, ale ich nie lubię. Sukienki to nie do końca mój styl. – Odpowiedziałam wzruszając ramionami. Harry otworzył mi drzwi do samochodu i pomógł wsiąść. Kiedy już jechaliśmy postanowił mi zadać złośliwe pytanie.
- A gdzie twoje trampki? – Zapytał i zaśmiał się. Nie odpowiedziałam. Spojrzał na mnie. Myślał chyba, że się obraziłam. Uśmiechnęłam się do niego. On do mnie też. Byłam niesamowicie zdenerwowana. Dawno się tak nie stresowałam. Harry wyglądał na spokojnego. W sumie to on nie miał czym się denerwować. Ja natomiast miałam. Cały czas zastanawiałam się, jakie są jego mama i siostra i czy mnie polubią. Kiedy dotarliśmy na miejsce Harry otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Jak zwykle.
- Gotowa? – Zapytał i uśmiechnął się.
- Nie do końca, ale bardziej gotowa już nie będę. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Wziął mnie za rękę i poszliśmy do drzwi. Zapukał. Po chwili otworzyła nam śliczna blondynka. Szeroko się uśmiechała. Była podobna do Harrego. Miała na sobie bordową sukienkę do kolan i czarne szpilki. Wyglądała ślicznie.
- Cześć! Ja jestem Gemma, siostra Harrego. Jak miło, że nareszcie mogę cię poznać! – Powiedziała. Wyglądała na bardzo zadowoloną. Nie przestawała się uśmiechać.
- Cześć. Jestem Lily. Mnie również miło cię poznać. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej. Przytuliła mnie, a później Harrego. Wyglądała na bardzo wesołą i miłą osobę.
- Jesteś śliczna! – Powiedziała prowadząc nas do jadalni.
- Dziękuję. Ty też. Jesteście do siebie z Harrym podobni. – Powiedziałam. Naprawdę była piękna.
- W końcu jesteśmy bliźniakami, co nie Harry? – Powiedziała i zaśmiała się.
- Naprawdę? – Byłam w szoku.
- Nie, żartuję. – Powiedziała i zaśmiała się. – Jestem starsza od Harrego o 3 lata.
- A zachowujesz się jakbyś była ode mnie młodsza o 10. – Powiedział Harry i zaśmiał się. Weszliśmy do jadalni. Była połączona z kuchnią, w której stała mama Harrego. Miała ciemne włosy. Kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się. Odeszła od kuchenki i przywitała się ze mną.
- Miło cię poznać. Jestem Anne, mama Harrego. Cieszę się, że nareszcie mogę cię poznać. Długo na to czekałam. – Powiedziała i uśmiechnęła się.
- Mnie również miło panią poznać. Jestem Lily. – Powiedziałam. Mama Harrego zrobiła to co jego siostra, przytuliła mnie. Cały czas się do mnie uśmiechała. Usiedliśmy wszyscy Orzy stole. Wszystko było przygotowane. Siedziałam obok Harrego. Nadal trochę się denerwowałam ale już mniej. Podczas kolacji więcej pytań zadawała siostra Harrego niż jego mama. Pytała ile mam lat, czy studiuję i o tym podobne rzeczy. Po pewnym czasie spojrzała na mój pierścionek od Harrego. Wyglądała na zdezorientowaną.
- Zaręczyliście się? – Zapytała z zaciekawieniem. Mama Harrego spojrzała na nas i zaczęła się jeszcze szerzej uśmiechać.
- Nie. Chyba trochę jeszcze na to za wcześnie. – Powiedziałam uśmiechając się i spojrzałam na pierścionek.
- Masz ten pierścionek od Harrego? – Zapytała Gemma nie przestając się uśmiechać.
- Tak. – Odpowiedziałam i również się uśmiechając.
- Ale nie zaręczyliście się? – Spytała. Na jej twarzy widać było zdziwienie.
- Nie, dałem jej go kiedy została moją dziewczyną. Jest symbolem naszego związku. – Powiedział Harry i uśmiechnął się. 
- Ahaaa. Tak szczerze to inaczej wyobrażałam sobie dziewczynę Harrego. – Powiedziała bez ogródek Gemma.
- Naprawdę? A jak? – Zapytałam. Troszkę się przestraszyłam, że nie sprostałam jej oczekiwaniom ale jej odpowiedź mnie nieco zdziwiła.
- Myślałam, że będzie cała w tatuażach, albo przynajmniej w połowie. Masz jakiś tatuaż? – Zapytała z zaciekawieniem.
- Nie, nie mam. A czemu miałabym być cała w tatuażach? – Zapytałam dalej nie do końca rozumiejąc. Wolałam jak na razie nie wspominać, że zamierzam sobie jakiś zrobić. 
- Nie widziałaś tatuaży Harrego? – Zapytała dosyć głośno. Była w szoku. Zmarszczyła czoło.
- Widziałam, oczywiście. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- No właśnie. Dlatego trochę inaczej wyobrażałam sobie jego dziewczynę. Ale ty jesteś lepsza niż myślałam, o wiele lepsza! – Powiedziała i uśmiechnęła się.
- To prawda. Jesteś inna niż myślałyśmy. Jesteś cudowna. – Powiedziała mama Harrego. Uśmiechnęłam się i zarumieniłam. Byłam w szoku. Nie spodziewałam się, że powiedzą coś takiego.
- Jejku, dziękuję. – Powiedziałam. Uśmiechałam się. Bardzo się cieszyłam. Chyba mnie lubiły. Tak mi się wydawało. Później rozmawiałyśmy o dzieciństwie Harrego i jego siostry. O tym jak byli ze sobą zżyci i o tym jak Harry jest blisko ze swoją rodziną.
- A tak ogólnie to planujecie wziąć ślub? Kiedyś w przyszłości? – Zapytała Gemma. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, spojrzałam na Harrego. Był równie zakłopotany co ja. Spojrzałam na jego mamę i siostrę. Patrzyły na nas z nadzieją i czekały na jakąś odpowiedź.
- Chyba jeszcze za wcześnie, żeby o tym myśleć. – Powiedziałam, Harry przytaknął.
- Ale rozstawać się nie zamierzacie? – Ponownie zapytała Gemma. Niektóre jej pytania były dość trudne.
- Nie, nie zamierzamy. – Tym razem odpowiedział Harry i spojrzał na mnie. Teraz to ja przytaknęłam.
- A chcielibyście mieć dzieci ze sobą? -  Zapytała. Naprawdę nie wiedziałam co mówić.
- Nie myśleliśmy o tym jak na razie, tak samo jak o ślubie. – Powiedziałam.
- A sypiacie ze sobą? To znaczy… no wiecie… - Zapytała. Czemu wszystkich to tak interesowało?! Zaczerwieniłam się. Nie wiedziałam co powiedzieć. Harry spojrzał na nią.
- Nie za dużo byś chciała wiedzieć? – Odpowiedział Harry.
- Tak tylko pytam. Z ciekawości. – Powiedziała. Wydawała się w ogóle nie być zakłopotana tą sytuacją. Mama Harrego się zaśmiała.
- Nie, jak na razie nie. – Odpowiedziałam. Liczyłam, że siostra Harrego skończy zadawać tego typu pytania. Ale ona chyba się dopiero rozkręcała.
- A zamierzacie? – Zadała kolejne pytanie. Ja nie miałam już pojęcia co odpowiedzieć. Całe szczęście Harry mnie uratował.
- Nie myśleliśmy o tym na razie. – Powiedział. Często zastanawiałam się, czy nie przeszkadza mu, że ze sobą nie sypiamy. Jeszcze.
- Lily, jesteś dziewicą? – Zapytała. Nie była ani trochę zażenowana. Musiałam coś odpowiedzieć. Harry także patrzył na mnie z zaciekawieniem. Musiałam odpowiedzieć na to pytanie.
- Tak, jestem. – Odpowiedziałam. Z każdą sekundą robiłam się coraz bardziej czerwona. Harry spojrzał na mnie a następnie na swoją siostrę.
- To chyba dobrze. Nie przeszkadza ci to Harry? – Zapytała uśmiechając się. Wiedziała chyba o jednorazowych przygodach Harrego z innymi dziewczynami. Harry spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Nie, ani trochę. – Powiedział i pocałował mnie w policzek.
- Chcesz stracić dziewictwo z Harrym? – Zapytała ponownie Gemma. Ich mama nie musiała o nic pytać. Jej córka zadawała tyle pytań, że wiedziały już niemal o wszystkim. Znów się zaczerwieniłam. Mój chłopak spojrzał na mnie i cicho się zaśmiał. On też był ciekawy mojej odpowiedzi. Tak to przynajmniej wyglądało.
- Ja… sama nie wiem… chyba tak… - Wyjąkałam cicho, prawie nie było słychać mojej odpowiedzi. Zaczerwieniłam się już chyba najbardziej jak mogłam. Miałam ochotę schować się pod stół. Gemma uśmiechnęła się.
- Masz jeszcze jakieś ciekawe pytanie? – Powiedział Harry do swojej siostry i uśmiechnął się.
- Hmm chyba już nie. – Uśmiechnęła się. Mama Harrego cały czas się uśmiechała. Później rozmawiałam z nią przez chwilę ale już o normalniejszych rzeczach niż z jej córką. Po kolacji zaoferowałam Anne, że pomogę jej posprzątać, ale odmówiła. Pożegnaliśmy się z mamą i siostrą Harrego. Obie mocno mnie przytuliły i powiedziały, że jestem najlepszą dziewczyną, na jaką mógł trafić Harry. Ucieszyło mnie to. Kiedy wyszliśmy Harry odezwał się.
- Przepraszam za moją siostrę. Jej pytania potrafią zamęczyć. – Powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
- Nic takiego się nie stało. Większość pytań była w porządku. – Powiedziałam. Nie spodziewałam się, że zapyta mnie czy zamierzam stracić z Harrym dziewictwo.
- Polubiły cię, bardzo. – Powiedział otwierając mi drzwi do samochodu.
- Ja je też. – Odpowiedziałam. Pocałował mnie. Po drodze rozmawialiśmy o jego siostrze i o tym, że nie do końca zdaje sobie sprawę, że nie o wszystko może pytać. Pod domem Harry otworzył mi drzwi od samochodu i pomógł wysiąść. Jak zwykle odprowadził mnie przed drzwi mojego domu, pocałował i poszedł do swojego samochodu, po czym odjechał. Kiedy weszłam do domu mama pytała mnie jak poszło. Usiadłam z nią w salonie i opowiedziałam jak było. Cieszyła się, że zostałam zaakceptowana przez rodzinę Harrego. Ja również byłam z tego bardzo zadowolona.

2 komentarze:

  1. Świetny rozdział:)
    Haha, niezłe te pytania XD

    Next♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominuję Cię do LBA ---> http://my-fucking-life-fanfiction.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń