poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 8



Kiedy wstałam ubrałam się, zjadałam śniadanie i poszłam do pracy. Dzisiaj byłam na zmianie od 13 do 20. Po pracy pożegnałam się z Isabelle, z którą zazwyczaj byłam na zmianie i wyszłam. Dzisiaj Harry po mnie nie przyjechał. Miałam po pracy pójść do przyjaciółki. Ostatnio rzadko się z nią widywałam, bo większość czasu spędzałam z Harrym. Ona mieszkała niedaleko, więc jakimś cudem Harry jednak zgodził się, żebym poszła na piechotę. Kiedy przechodziłam obok jakiegoś baru zobaczyłam dwóch chłopaków, którzy się bili. Od razu przypomniał mi się Harry i to jak prawie zabił faceta, który dobierał się do mnie na imprezie. Tutaj jednak różnica była taka, że raz obrywał jeden raz drugi. Przechodząc obok starałam się nie zwracać na nich uwagi, żeby ich nie prowokować. Spojrzałam na nich i zobaczyłam, że spod czapki jednego z nich wystają ciemne loki. Nie, to nie mógł być Harry. Co on miałby tu robić? I po co miałby się z kimś bić? Stanęłam na chwilę. Spojrzałam jeszcze raz. Zobaczyłam twarz jednego z nich. To był on!
- Harry! – Krzyknęłam i podbiegłam do nich. Spojrzał na mnie i odsunął się od swojego przeciwnika.
- Lily, odejdź stąd, tutaj jest niebezpiecznie. – Powiedział i spojrzał na mnie.
- Co… co ty tutaj robisz?! – Krzyknęłam.
- Posłuchaj mnie, nie powinno cię tutaj być. – Powiedział i odwrócił się. Facet za nim zbliżył się do niego i chciał go uderzyć, ale Harry chwycił jego pięść tuż przed swoją twarzą, odwrócił rękę tego faceta za jego plecy i pchnął go na ziemię. Tamten wstał i podszedł do mnie. Harry od razu stanął pomiędzy nami.
- Jesteś dziewczyną Harrego? – Zapytał i zaśmiał się.
- Tak, a co? – Odpowiedziałam. Starałam się nie wyglądać na przerażoną.
- Nie wyglądasz. – Powiedział i zaśmiał się ponownie. – Jestem Dylan.
- Odejdź od niej i nawet się nie zbliżaj! – Warknął Harry.
- Nie wydaje ci się, że Harry jest dla ciebie zbyt niebezpieczny?
- Nie. – Powiedziałam chłodnym tonem. Harry stał pomiędzy nami, nie pozwalając Dylanowi się do mnie zbliżyć.
- Lily proszę cię odejdź stąd. – Powiedział Harry przez zaciśnięte zęby.
- On jest bardzo niebezpieczny. Spytaj się go, dlaczego mnie zaatakował. – Powiedział Dylan i wskazał głową na Harrego.
- Harry? – Nie wiedziałam, co tutaj się dzieje. Było dosyć ciemno, dopiero teraz zobaczyłam, że twarz przeciwnika Harrego krwawi.
- Zasłużył sobie. – Powiedział Harry.
- No powiedz jej, co takiego strasznego zrobiłem.
- Lily, pamiętasz, co ci mówiłem? O mojej siostrze? – Spojrzał na mnie. Przytaknęłam głową. – To jest kumpel tego skurwiela, który ją… no wiesz. – Powiedział Harry. Był wściekły.
- Skąd o tym wiesz? – Zapytałam.
- Widziałem go na komendzie policji, kiedy złapali tamtego łajdaka. Próbował go wyciągnąć. Ale na szczęście mu się nie udało. – Powiedział nadal wściekły.
- A dlaczego go pobiłeś? – Spytałam. Dylan wyglądał na zadowolonego z siebie.
- Bo się do niego odezwałem! – Krzyknął i zaczął się śmiać.
- Co? – To nie możliwe, żeby tylko za to Harry go pobił.
- Nie za to, że się do mnie odezwał. Za to, co powiedział.
- Co takiego powiedział? – Zapytałam. Dylan przestał się już uśmiechać. Myślał chyba, że ucieknę kiedy tylko usłyszę, że mój chłopak rzucił się na niego za to, że tamten się do niego odezwał.
- Że żałuje, że nie było go tamtej nocy z jego koleżką. Wtedy oboje by się zabawili! – Krzyknął Harry i odwrócił się uderzając Dylana w brzuch tak mocno, że tamten zgiął się w pół. Doskonale rozumiałam, dlaczego był taki wściekły, ale nie chciałam, żeby zrobił komuś krzywdę.
- Spokojnie Harry. Rozumiem, że cię to wkurzyło, ale jemu właśnie o to chodzi. On cie prowokuje! – Krzyknęłam i złapałam Harrego za rękę. – Nie rób tego, jeżeli go pobijesz, skończy się to w sądzie. A ze względu na to, że nie wiesz, kiedy przestać, możesz go zabić. Nie chcę żeby cię zamknęli Harry. – Powiedziałam i pocałowałam go. – Chodźmy stąd, proszę. – Powiedziałam cicho. Harry jeszcze raz spojrzał na Dylana, który zwijał się z bólu. Następnie spojrzał na mnie i odeszliśmy stamtąd. Poszliśmy do jego samochodu i Harry powiedział, że odwiezie mnie to przyjaciółki. Zgodziłam się. Na myśl przyszło mi pewne pytanie.
- Harry?
- Hmm?
- Co robiłeś w tym barze? – Spytałam nerwowo bawiąc się włosami.
- Poszedłem tam na chwilę. Kumpel miał do mnie sprawę i chcieliśmy porozmawiać. Akurat był tam, więc pojechałem do tego baru. – Powiedział. Uspokoiło mnie to trochę. Podjechaliśmy pod dom Mary – mojej przyjaciółki. Harry otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Kiedy wyszłam z samochodu pocałował mnie i pożegnał się ze mną. Uparł się, że po mnie później przyjedzie. Mogłam pójść na piechotę, ale Harry bał się o moje bezpieczeństwo. Zgodziłam się, wiedziałam, co przeszedł i rozumiałam jego niepokój. Kiedy Mary otworzyła mi drzwi, Harry odjechał. Cieszyłam się, że nareszcie się z nią spotkałam. Brakowało mi jej. Długo rozmawiałyśmy o mnie i o Harrym. W końcu zadała mi pytanie, którego nienawidziłam.
- A wy już… no wiesz… robiliście to? – Spytała i przyglądała mi się z zaciekawieniem. Czemu wszystkich tak interesowało, czy straciłam z Harrym dziewictwo?!
- Nie, jeszcze nie. Nie spieszy mi się z tym. – Powiedziałam spokojnie.
- A Harremu? – Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Sama nie byłam pewna.
- No cóż… on… sama nie wiem. – Powiedziałam wzruszając ramionami. Wiem, że spał już z wieloma dziewczynami, ale sam mówił mi, że ja jestem inna. Nie chciałam o tym rozmawiać. Zmieniłam temat.
- Cały czas gadamy o mnie i o nim… Porozmawiajmy o tobie. Co słychać? – Spytałam. Chwilę później rozmawiałyśmy już o chłopaku, którego poznała na jakiejś imprezie. Gadałyśmy nie tylko o tym, ale też o innych rzeczach. Cieszyłam się, że nareszcie mogłam spędzić z nią trochę czasu. Później Harry przyjechał po mnie i odwiózł mnie do domu. Jak zwykle, kiedy się żegnaliśmy pocałował mnie przed drzwiami. Umówiliśmy się na jutro. Mieliśmy jak zwykle posiedzieć u niego. Harry pojechał a ja weszłam do domu. Moja mama spała. Po cichu poszłam do swojego pokoju. Poszłam się umyć. Później przygotowałam się do spania i położyłam w łóżku. Cieszyłam się, że jutro Harry zabierze mnie do siebie. Lubiłam przebywać u niego w domu. Czułam się tam jak u siebie. Kilka razy proponował mi żebym została na noc, ale nie zostawałam. Nie byłam pewna czy powinnam. Dzisiaj po drodze, kiedy odwoził mnie do domu rozmawialiśmy o tym. Miałam jutro zostać u niego na noc. Musiałam jeszcze poinformować o tym moją mamę. Byłam pewna, że znowu zacznie gadać o prezerwatywach, ale trudno. Jakoś może to wytrzymam. Pomyślałam. Zastanawiałam się, przez chwilę nad jutrem i nad tym, jaką wezmę piżamę. Na pewno nie tą, w której raz otworzyłam mu drzwi. Postanowiłam, że rano czegoś poszukam i zasnęłam.

2 komentarze:

  1. Elo elo trzy dwa zero! :D
    Wracam po chwilowej nieobecności :3
    Rozdział ten jak i poprzednie są mega zajebiste, słońce! ;*
    Ja chcę tą scenę ^^ Plose, plose, plose ♥ XD
    Może nie od razu teraz, ale kiedyś tam ^^
    Czekam na kolejny, buziaki ;* ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne, zreszta jak zawsze. Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń