piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 7



Minął miesiąc. Już miesiąc spotykałam się z Harrym. Była sobota, wieczór. Została mi jeszcze godzina pracy. Po pracy miał przyjechać po mnie Harry i zabrać mnie do siebie. Chcieliśmy po prostu pobyć ze sobą, nie mieliśmy jakichś konkretnych planów. Kiedy odłożyłam ostatnią książkę na półkę, poszłam się ubrać. Wyszłam ze sklepu i pożegnałam się z Isabelle, która była ze mną tego dnia na zmianie. Wyszłam ze sklepu i zobaczyłam samochód Harrego. Ale mojego chłopaka nigdzie nie widziałam. Zaczęłam się rozglądać. Nie widziałam go. Ruszyłam powoli w stronę samochodu. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu i podniósł.
- Harry! – Krzyknęłam i uśmiechnęłam się. Często to robił.
- Cześć, ślicznie wyglądasz. Jak zawsze. – Powiedział i pocałował mnie w policzek. Zaniósł mnie do samochodu i pojechaliśmy do niego. Pod domem jak zwykle Harry pomógł mi wysiąść z samochodu. Stanęliśmy przed drzwiami. Harry otworzył wpuszczając mnie pierwszą. Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. Jak zwykle się do niego przytuliłam i zaczęliśmy rozmawiać. Po jakimś czasie przypomniało mi się pytanie, które już dawno temu chciałam mu zadać.
- Harry… - zaczęłam niepewnie
- Tak? – Spytał zdezorientowany.
- Powiesz mi… co sprawiło, że stałeś się… taki agresywny wobec… - Nie zdążyłam dokończyć. Harry wszedł mi w słowo. Wiedział, o co chcę go spytać.     
- To jest… to przez moją… nie, nie przez nią. To jest spowodowane moją siostrą. – Powiedział i spojrzał na mnie.
- Co takiego się stało? – Spytałam zaciekawiona.
- To było 3 lata temu… Wracała z imprezy. Było bardzo późno. Nie była pijana. Nigdy nie piła, nie paliła ani nie ćpała. Zadzwoniła do mnie, że już wraca. Prosiłem ją o to. Proponowałem jej, że po nią wyjdę, ale ona się uparła. Bardziej bała się o moje bezpieczeństwo niż o swoje. Było naprawdę ciemno i późno. Mama już spała. Nie chciałem, żeby mojej siostrze się coś stało. Martwiłem się o nią. Postanowiłem wyjść w jej stronę. Szedłem już dłuższą chwilę, ale nadal jej nie widziałem. Nagle usłyszałem krzyki. Brzmiały jak ona. Pobiegłem do miejsca, z którego dobiegały. Wtedy zobaczyłem ją przypartą do ściany jednego z budynków. Przytrzymywał ją jakiś facet. Najpierw myślałem, że chciał ją okraść. Ale kiedy podbiegłem bliżej zobaczyłem. On ją próbował zgwałcić. Podszedłem do nich jeszcze bliżej. Był już… - Po policzkach Harrego popłynęły łzy. Przytuliłam go. – Był już w niej… tak można to określić. Gwałcił ją i nie zwracał na mnie uwagi. Spojrzała na mnie. Jej oczy były pełne łez. Nie wiedziałem, co zrobić. Byłem wściekły. Złapałem go za ramię i odciągnąłem od niej z całych sił. Podszedł do mnie. Uderzyłem go w twarz z pięści. On podciągnął… spodnie i wyciągnął nóż. Chciał mnie dźgnąć, ale się odsunąłem. Moja siostra krzyczała, żebyśmy uciekali. Byłem wściekły na tego człowieka. Chciałem go zabić. Nie zważałem na ryzyko. Nagle moja siostra podbiegła do mnie i położyła mi rękę na ramieniu. „Uciekajmy Harry, on jest niebezpieczny” powiedziała. Spojrzałem jeszcze raz na twarz tego człowieka. Zapamiętałem ją bardzo dokładnie. I uciekliśmy z moją siostrą. Poszliśmy z tym na policję, ale oni nie mogli go namierzyć. Moja siostra była załamana. Chciałem zabić tego drania. Skrzywdził ją. Powiedziała mi, że to… to był jej pierwszy raz. Rozumiesz?! Była dziewicą! Kiedy się dowiedziałem byłem jeszcze bardziej wściekły. Chciałem go dorwać i zabić. Co wieczór chodziłem w pobliżu tego miejsca i szukałem tego zwyrodnialca. Po tygodniu go znalazłem. Był wtedy ze mną Louis. Doskonale rozpoznałem twarz tamtego faceta. To był on. Podszedłem do niego. Spojrzał na mnie i zaśmiał się. Rzuciłem się na niego i zacząłem okładać pięściami. Kopnąłem go wielokrotnie w krocze. Zasłużył na to. On też uderzył mnie kilka razy, ale byłem silniejszy. Napędzała mnie złość. Kiedy ten facet leżał już na ziemi zacząłem kopać go w brzuch. Później usiadłem na nim i zacząłem okładać go pięściami. Wypluł krew kilka razy. Ja nadal okładałem jego twarz. Zaczęła krwawić. Wstałem i zacząłem kopać go w krocze, później znowu okładałem jego twarz. Zaczynał tracić przytomność, ale ja nadal go okładałem. Nagle podbiegł do mnie Louis. Odciągnął od niego. Powtarzał, żebym nie zabijał tego faceta. W końcu trochę mnie uspokoił. Podobał mi się widok tego kolesia leżącego na ziemi. Był półżywy. Uciekliśmy z tamtego miejsca. Zostawiliśmy tamtego człowieka na ulicy. Wiedzieliśmy, że policja go znajdzie. Następnego dnia zadzwonili do mojej mamy. Powiedzieli, że złapali tego faceta. Powiedzieli też, że jak go znaleźli był mocno pobity. Nie szukali jednak sprawcy. Byłem dumny z siebie, że to ja doprowadziłem go do takiego złego stanu. On skrzywdził moją siostrę. Gdyby nie Louis, tamten koleś byłby już martwy. – Powiedział. Po jego policzkach spływały łzy. Otarłam je i przytuliłam go z całych sił.
- To straszne. Nie wiem, co powiedzieć. Czy twoja siostra… To znaczy, czy to odbiło się na jej psychice? – Spytałam jeszcze mocniej go przytulając.
- Psycholog twierdzi, że nie. Może to i prawda. Ona jest taka radosna, śmiała, miła, nie boi się nowo poznanych ludzi. Jest szczera i odważna. Jest po prostu dokładnie taka jak była. Ale czasami zastanawiam się… Czy naprawdę jest zawsze taka radosna, czy to tylko maska, pod którą ona próbuje ukryć swój ból i cierpienie. Może już o tym nie myśli. Ale czasami wydaje mi się, że zakłada tą maskę, nie zawsze, ale czasem zachowuje się … inaczej. Wygląda na smutną, ale się uśmiecha. Zastanawia mnie to. Teraz ma chłopaka. Jest z nim już ponad rok. On wie, co się stało i nie przeszkadza mu to. Naprawdę się kochają i są razem szczęśliwi. On zapewniał mnie, że nigdy jej nie skrzywdzi. I słusznie. Jeżeli ona uroni przez niego, choć jedną łzę, nie daruję mu tego. – Powiedział.
- Nie dziwię ci się. – Powiedziałam i przytuliłam go jeszcze raz. Cały czas się do niego przytulałam. Rozumiem, że to było dla niego okropne. A co dopiero dla jego siostry.
- Wiesz, że nigdy nikomu o tym nie mówiłem? Jesteś pierwsza. Ani o tym jak zginął mój ojciec ani o mojej siostrze. – Powiedział i pocałował mnie w czoło. Ufał mi. Powierzył mi sekret, którego nikomu innemu by nie powierzył.
- Ja nikomu nie mówiłam o moim ojcu. Ani o tej bliźnie. Niby to teraz normalne, że ludzie się rozwodzą. Że ojciec zostawia rodzinę. Często się to zdarza. Ale nie chciałam by ktoś wiedział. Nawet moje przyjaciółki. Myślą, że on umarł. Ale ty miałeś gorzej. Twoja siostra musiała mieć z tym ciężko. – Powiedziałam i znowu przytuliłam go. Wtedy zrozumiałam. Kocham go. Kocham całą sobą. Pocałowałam go. Resztę wieczoru spędziliśmy na przytulaniu się i oglądaniu jakiejś komedii, która leciała w telewizji. Później jak zwykle Harry odwiózł mnie do domu i pocałował przed drzwiami. Za każdym razem, kiedy mnie całował, to, co czułam było wręcz nie do opisania. Kiedy Harry odjechał, a ja weszłam do domu. Porozmawiałam przez chwilę z moją mamą. Nie pytała mnie już o to czy ja i Harry ze sobą spaliśmy. Poszłam do swojego pokoju, przygotowałam się do snu i położyłam się w łóżku. Doszłam do wniosku, że kocham Harrego. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułam. Kochałam go i to bardzo. Ale czy on kochał mnie?               

1 komentarz: