niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 4



Nie mogłam znaleźć żadnej ładnej sukienki. Nie miałam ich za wiele, ze względu na to jak rzadko je nosiłam. Jednakże myślałam, że te, które mam są dosyć ładne, ale teraz wszystkie wydawały mi się niedostatecznie ładne. Postanowiłam w końcu ubrać tą, która z nich wszystkich podobała mi się najbardziej. Była biała, miała rękaw 3/4, sięgała mi przed kolano, składała się z dwóch warstw: jednej: normalnego, gładkiego materiału i drugiej: koronki. Włosy postanowiłam jak zwykle spiąć w kucyk na górze głowy. Chciałam ubrać obcasy, ale nie umiałam w nich chodzić i ogólnie ich nie lubiłam. Postanowiłam, więc ubrać białe conversy. Na sukienkę narzuciłam jeszcze białą marynarkę i zeszłam na dół. Tak jak myślałam mamie nie spodobało się, że ubrałam trampki do tej sukienki. Ale było mi przynajmniej wygodnie.Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Przed nimi stał Harry. Wyglądał jak zwykle cudownie miał czarne rurki, biały t-shirt i czarną skórzaną kurtkę. Przywitał się z moją mamą i zamienił z nią kilka słów. Kiedy tylko wyszliśmy skomentował moje buty.
- Jesteś pewna, że te buty pasują do tej sukienki? – Zapytał śmiejąc się pod nosem.
- Nie, ale nie lubię obcasów, – powiedziałam wzruszając ramionami, a Harry oczywiście się zaśmiał.
- I tak wyglądasz pięknie. – Powiedział całując mnie w policzek. Zarumieniłam się.
- Dziękuję, ale nie mogę się równać z tobą. – Powiedziałam, taka prawda.
- Proszę cię, wyglądasz ode mnie tysiąc razy lepiej – powiedział uśmiechając się. Uśmiechnęłam się lekko i znowu zarumieniłam. Siedzieliśmy już w samochodzie i jechaliśmy do… sama nie wiedziałam, dokąd.
- Więc, gdzie mnie zabierasz? – Spytałam zaciekawiona
- Zobaczysz. – Powiedział i uśmiechnął się. Wnioskując po tym, że miałam ubrać sukienkę pomyślałam, że do jakiejś restauracji, ale miałam cichą nadzieję, że nie. Nie chciałam iść na randkę do restauracji. Tam panuje tak sztywna atmosfera. Po chwili zatrzymaliśmy się. Nie wiedziałam gdzie jesteśmy. Nie było w pobliżu zbyt wielu budynków. Harry jak zwykle otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść z auta.
- Zamknij oczy. – Powiedział.
- Po co? Zapytałam, ale po chwili zastosowałam się do jego polecenia. Zasłonił mi jeszcze oczy ręką, żebym nie podglądała. Trzymał mnie blisko siebie. Poczułam, że odwróciliśmy się za siebie. Szliśmy prosto, tak mi się wydaje. Po chwili zatrzymaliśmy się a Harry zdjął mi rękę z twarzy.
- Już możesz otworzyć – powiedział. Otworzyłam oczy i to co zobaczyłam po prostu mnie zatkało. To było piękne. Nie spodziewałam się tego. Byliśmy w parku. Pod dużym drzewem leżał koc, a na nim koszyk piknikowy. Dookoła stało pełno pozapalanych świeczek. Było przepięknie. Czegoś takiego naprawdę się nie spodziewałam. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nie wierzyłam, że to prawda. To było jak sen.
- I co uważasz? – Spytał Harry uśmiechając się i uważnie mi się przyglądając.
- Jest przepięknie! To jest niesamowite! – Krzyknęłam uśmiechając się i rzuciłam się Harremu na szyję. Harry przytulił mnie a następnie podniósł i zaniósł na rękach do koca, na którym mnie posadził. Usiadł naprzeciwko mnie i uśmiechnął się.
- Byłaś kiedyś na pikniku pod gwiazdami? – Zapytał i uśmiechnął się jak zwykle ukazując swoje dołeczki.
- Nie, nigdy. Tutaj jest tak pięknie. – Powiedziałam, pomyślałam chwilę i nasunęło mi się pewne pytanie.
- Skoro jesteśmy na pikniku w parku to dlaczego kazałeś mi ubrać sukienkę? – Spytałam
- To bardzo proste, chciałem cię zobaczyć w sukience – powiedział uśmiechając się i puścił do mnie oko.
- No wiesz! Zmusiłeś mnie do ubrania sukienki w sumie bez powodu. – Powiedziałam śmiejąc się.
- Bez powodu? Miałem bardzo dobry powód. Byłem bardzo ciekawy jak będziesz wyglądać. Ale z tymi butami to mnie zaskoczyłaś – Powiedział ponownie nabijając się z mojego wyboru. Siedzieliśmy tak już chwilę jedząc kanapki i znowu w mojej głowie pojawiło się pytanie, na które musiałam znać odpowiedź.
- Ilu dziewczynom zorganizowałeś już taki piknik? – Spytałam udając, że to mnie wcale aż tak nie obchodzi.
- Szczerze? Żadnej. One były inne. Ty wydajesz mi się być wyjątkowa. Taka niewinna i słodka.- Powiedział. A ja oczywiście się zarumieniłam
- Naprawdę? A w jakim sensie inne one były?
- Im zależało tylko na jednym. Wydaje mi się, że nie miało dla nich znaczenia gdzie je zabiorę na tą randkę. Ważne było gdzie się ona skończy. W moim łóżku. – Powiedział.
- A czy po tym wszystkim umawiały się z tobą ponownie?
- Tak, dzwoniły ale nie wtedy też nie chodziło im o samą „randkę” jeżeli w ogóle można to tak nazwać. Spotykały się ze mną bo chciały tylko jednego. – Powiedział
- I ty się na to godziłeś?
- Tak, do czasu. Miałem już tego dość, więc przestałem spotykać się z dziewczynami. Wszystkie wydawały mi się takie same. Każda, z którą się spotykałem chciała ode mnie tylko jednego. I wtedy spotkałem ciebie. Słodką, niewinną Lily. – Powiedział uśmiechając się i spojrzał mi w oczy.
- Skąd wiesz, że nie jestem taka jak one? – Spytałam. Nie byłam taka ale chciałam poznać jego odpowiedź na to pytanie.
- Bo wiem, gdybyś była taka jak one już po imprezie u Zayna byś się do mnie dobierała. A ty tego nie zrobiłaś. Więc wydajesz mi się inna, wyjątkowa i lepsza niż wszystkie inne dziewczyny, jakie dotąd poznałem. – Powiedział i pocałował mnie w policzek. Kiedy skończyliśmy nasz piknik Harry wstał, ja też. Wziął mnie za rękę i poszliśmy na krótki spacer po parku.
- Mieszkasz sam?
- Tak, ale dwa domy ode mnie mieszka moja mama z siostrą. Chciałem się usamodzielnić a mama nie chciała, żebym mieszkał zbyt daleko od nich. Kiedy dowiedzieliśmy się, że sąsiad się wyprowadza i chce sprzedać dom doszliśmy do wniosku, że mogę tam się przeprowadzić. Dzięki temu mogłem się usamodzielnić ale nie mieszkając zbyt daleko od mamy i siostry. Dom, w którym mieszkam nie jest za duży i to w sumie dobrze, po co mi większy skoro i tak mieszkam sam?
- Ile lat miałeś jak się wyprowadziłeś?
- To było rok temu. Ale starczy o mnie. Teraz pogadajmy o tobie. Mieszkasz z mamą, to wiem. Masz rodzeństwo?
- Tak, mam starszego brata. Jest ode mnie o 5 lat starszy.
- Hmm ok. Studiujesz?
- Nie, aktualnie nie. Co jeszcze chciałbyś o mnie wiedzieć?
- Sam nie wiem… Byłaś kiedyś w jakimś związku?
- Nie, a ty byłeś z kimś tak na poważnie?
- Nie, mówiłem ci. Żadna z tamtych dziewczyn nie nadawała się do poważnego związku.
- Coś jeszcze chciałbyś wiedzieć?
- Na razie chyba nie. – Powiedział i uśmiechnął się do mnie. Szliśmy już w stronę samochodu kiedy przypomniałam sobie, że nie posprzątaliśmy po pikniku.
- Czekaj, Harry. Musimy jeszcze posprzątać. – Powiedziałam odwracając się w kierunku koca.
- Ja tu później posprzątam, jak cię odwiozę.
- Nie wygłupiaj się, pomogę ci.
- Nie musisz, dam radę.
- Oj przestań. – Powiedziałam i poszłam po kosz piknikowy, który odstawiłam na bok, po czym zabrałam się do składania koca. Harry podszedł do mnie i podniósł koszyk, następnie wziął ode mnie koc i zaniósł te rzeczy do samochodu. Wzięłam się do gaszenia i zbierania świeczek. Harry zaczął z drugiej strony. Je również zanieśliśmy do samochodu. Następnie wsiedliśmy do środka i ruszyliśmy.
- Jesteś też jedną z najbardziej upartych dziewczyn, jakie znam. Nie licząc mojej siostry oczywiście. – Powiedział i zaśmiał się.
- Jak ona ma na imię? – Spytałam z ciekawością
- Gemma, jest ode mnie starsza. – Powiedział. Uśmiechnęłam się. Dojechaliśmy pod mój dom. Harry odprowadził mnie do drzwi. Staliśmy jeszcze przed nimi przez chwilę. Złapał mnie za ręce i przyciągnął lekko do siebie.
- Jesteś też najpiękniejszą dziewczyną, jaką zam. – Powiedział i zbliżył się do mnie, po czym pocałował mnie. To było cudowne. Nasz pocałunek trwał ok. 6 sekund, ale było cudownie. To był w sumie mój pierwszy pocałunek. Odsunął się ode mnie lekko.
- Do zobaczenia następnym razem – powiedział i uśmiechnął się
- Do zobaczenia – powiedziałam. Poszedł do swojego samochodu i odjechał. Ja weszłam do domu. Było już dosyć późno. Moja mama już spała. Poszłam po cichu na górę. Następnie poszłam do swojego pokoju, chwyciłam piżamę i poszłam się umyć. Następnie położyłam się spać. To był zdecydowanie najpiękniejszy wieczór w całym moim życiu.
                                                         ___________________________________________________________________________________

A teraz kilka słów od autorki. Czyli ode mnie :) Jak wam się podobał 4 rozdział? Chciałabym bardzo podziękować każdemu, kto to czyta. Zapraszam do komentowania. Każdy, naprawdę każdy komentarz jest dla mnie motywacją do dalszego pisania. Jeżeli czytasz Angel i podoba ci się, skomentuj. Jestem naprawdę bardzo wdzięczna każdemu kto to czyta i każdemu kto komentuje. To niesamowite uczucie, kiedy komuś podoba się to co piszesz. Więc powtarzam się, ale zapraszam do komentowania. To bardzo motywuje. I dziękuję każdemu kto czyta ;) 

2 komentarze:

  1. O jejku... Jejku *____*
    Przesłodko :D
    Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam fanfiction z takim Harrym XD
    Zawsze tylko gangi, morderstwa i te sprawy ^^
    Fajnie wymyślił z tym piknikiem, naprawdę suodko XD ♥
    Czekam na kolejny rozdzialik! ;*
    Życzę weny i reklamuj się! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejjuu, ale to było słodkie ♥ Kocham Hazzę w takim "wydaniu" :) Do następnego :*** Dużo weny i chęci :***

    OdpowiedzUsuń