sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 3



Rano po śniadaniu poszłam do pracy. Pracowałam w księgarni. Nagle do sklepu wszedł Louis. Wiedział gdzie pracuję, bo kilka razy mnie podwoził jak jechał w tą stronę. Wyglądał na przerażonego. Szukał mnie wzrokiem, kiedy mnie dostrzegł szybko do mnie podbiegł.
- Lily! – Krzyknął, pokazałam mu gestem ręki żeby był ciszej, bo klienci się dziwnie na niego patrzyli.
- Hej Lou, co się stało? – Spytałam zdezorientowana.
- Byliście wczoraj z Harrym u Zayna na imprezie, prawda? – Zapytał, ale mówił dosyć szybko i niecierpliwie wyczekiwał mojej odpowiedzi. Byliśmy tam, lecz nie za długo ze względu na to, co się stało. Nie chciałam przywoływać wspomnień z wczoraj.
- Tak byliśmy, i co w związku z tym?
- Tam był jakiś koleś, co nie? Dobierał się do ciebie – powiedział, zawstydziłam się i byłam zła, że tak głośno o tym mówił. Nie wszyscy musieli wiedzieć.
- No był, Louis przejdź do rzeczy!
- Harry zdobył adres tego człowieka i powiedział, że tam jedzie i zamierza go nauczyć jak należy traktować kobietę.
- C..Co?! – Byłam przerażona. Wczoraj o mało go nie zabił. Gdybym go nie powstrzymała tamten koleś już by nie żył. A teraz nie ma nikogo, kto może go powstrzymać.
- Tak, jadę tam! Zayn podał mu ten adres, więc mi też podał jak go poprosiłem. Jedziesz ze mną?
- Tak jadę! – Powiedziałam szybko. Podeszłam do Emmy, która akurat była ze mną na zmianie i powiedziałam jej, że muszę pilnie wyjść. Nie miała z tym większych problemów. Prosiła tylko żebym wróciła jak najszybciej. Pobiegliśmy z Louisem do samochodu i szybko ruszyliśmy spod sklepu.
- Co mu się stało?! – Zapytałam Louisa, byłam przerażona
- Powiedział, że wczoraj ten koleś był pijany i mógł nie zapamiętać, więc dzisiaj Harry spuści mu wpierdol jeszcze raz żeby lepiej zapamiętał. Problem w tym, że Harry nie wie, kiedy przestać. – Tak, też to wczoraj zauważyłam
- Wiem, wczoraj widziałam. Prosiłam go żeby przestał, ale gdybym tego nie zrobiła podejrzewam, że by go zabił. – Louis, kiedy to usłyszał przytaknął głową. Dotarliśmy na miejsce. Widziałam Harrego na ulicy. Był z tym facetem. Uderzał go raz lewą, raz prawą pięścią. Raz jego pięść lądowała na jego twarzy, innym razem na brzuchu. Kilka razy kopnął go też w krocze. Był wściekły. Tak jak wczoraj. Podbiegliśmy tam z Louisem. Harry nawet nie zwrócił na nas uwagi. Powalił tego kolesia na ziemię, usiadł na nim i zaczął okładać go pięściami.
- Harry! Harry przestań! – Krzyknęłam. Odwrócił się i spojrzał najpierw na mnie, później na Louisa.
- Co tu robicie?! – Był wściekły, krzyczał. Nie przestawał okładać pięściami faceta, którego twarz była już cała zakrwawiona. Nie wiedziałam, co robić.
- Stary! Przestań zabijesz go! – Krzyknął, ale Harry nie zwrócił na to uwagi. Człowiek, którego bił zaczynał tracić przytomność.
- Harry przestań! – Powiedziałam i złapałam go za ramię. Odepchnął mnie na tyle mocno, że upadłam na ziemię. Odwrócił się i zobaczył to. Wstał szybko i już miał do mnie podejść, ale Louis pomógł mi wstać. Korzystając z okazji szybko odciągnęliśmy go od tamtego faceta.
- O mój Boże! Przepraszam cię Lily! Bardzo cię przepraszam, ja nie chciałem. – Powiedział, z tego, co widziałam był na siebie bardzo zły. W między czasie Louis podszedł do ledwo przytomnego faceta leżącego na ziemi. Tamten wstał i szybko pobiegł do swojego domu.
- Nic się nie stało Harry, to był wypadek. Rozumiem – powiedziałam. Naprawdę nie miałam mu tego za złe, wiem, że nie zrobił tego specjalnie.
- Przepraszam cię bardzo – powiedział jeszcze raz.
- Lepiej chodźcie, obawiam się, że ten gość może zadzwonić na policję. – Powiedział Louis. Poszliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Po drodze Harry jeszcze kilka razy przepraszał mnie za to, że mnie przewrócił. Naprawdę nie wiem, o co mu chodziło. Przecież to nic takiego, zwykły wypadek. Dojechaliśmy pod księgarnię, w której pracowałam a ja wysiadłam z samochodu. Zaraz za mną wyszedł Harry tłumacząc Louisowi, że pójdzie do domu na pieszo, oraz że jeszcze chce ze mną porozmawiać. Zamknął drzwi od samochodu a Louis odjechał.
- Jeszcze raz cię bardzo przepraszam, naprawdę nie chciałem.
- Harry powtarzam ci, że nic mi nie jest. Nic takiego się nie stało. – Nie rozumiałam, o co mu chodzi. Przecież mnie nie uderzył ani nie pobił. Po prostu chciał mnie odepchnąć na bok i przypadkiem mnie przewrócił. Nie byłam za to zła. Bardziej mnie wkurzyło to, że tam poszedł i pobił tego kolesia. Znowu.
- Wytłumacz mi tylko, po co tam poszedłeś?! – Krzyknęłam. Byłam zła. Po co tam poszedł?! Mógł go przecież zabić.
- Chciałem dać mu nauczkę. Nie miał prawa cię dotykać, zwłaszcza, że ty tego nie chciałaś. Już ci mówiłem, jakie miał wobec ciebie zamiary – powiedział starając się nie krzyczeć
- Tak, wiem, ale już wczoraj „dałeś mu nauczkę”
-Ale wczoraj był pijany i mógł nie zapamiętać, więc musiałem mu dzisiaj przypomnieć na trzeźwo. – Powiedział przez zęby
-Harry, gdyby nie Louis i ja ty… ty byś go z…zabił – powiedziałam cicho. Nie odpowiedział. Wyglądał jakby dopiero zdał sobie sprawę z tego, co się stało.
- Przepraszam. Czasami nie umiem nad sobą zapanować. – Powiedział patrząc mi w oczy
- Proszę, nie rób niczego takiego nigdy więcej. – Co prawda nie znałam go jeszcze za dobrze, ale nie chciałam żeby skończył w więzieniu ani żeby kogoś zabił. To byłoby okropne.
- Dobrze. – Powiedział cicho i zbliżył się do mnie chwytając mnie za rękę.
- Co ty na to, żebym jutro zabrał cię na randkę? Taką prawdziwą. Żadnych imprez? – Uśmiechnął się ukazując swoje dołeczki. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, ucieszyłam się, ale nie byłam pewna. Trochę mnie przerażał po tym, co widziałam, ale mimo wszystko postanowiłam się zgodzić.
- Dobrze, ale dokąd pójdziemy? Tym razem muszę wiedzieć, żeby wiedzieć jak się ubrać – powiedziałam uśmiechając się.
- Jutro o 19: 00, ubierz sukienkę. – Powiedział mi na ucho i odszedł. Po co robi taką tajemnicę z tego gdzie idziemy? Co prawda lubię niespodzianki, ale wolałabym wiedzieć gdzie idę. Chłopak całkowicie zniknął już z horyzontu, więc postanowiłam wrócić do pracy i przeprosić za moją chwilową nieobecność.

3 komentarze:

  1. Świetny rozdział, bardzo mi się podoba :) Czytałam także poprzednie, również są wspaniałe. Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hyhyhyhy, jaki Harry zaborczy ♥.♥
    No po prostu uwielbiam go takiego :D
    A potem jak ją cały czas przepraszał, no awwww XD
    Bardzo bardzo bardzo mi się podoba ♥
    Wiesz... Zazwyczaj nie robię spamu, bo mam wrażenie, że się narzucam, ale czy nie miałabyś ochoty zajrzeć na mojego bloga? :) Podam link, ale oczywiście nie zmuszam.
    http://my-fucking-life-fanfiction.blogspot.com/
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie zajrzę na twojego bloga. Bardzo się cieszę, że rozdział się podoba ;)

      Usuń