Rano po
śniadaniu poszłam do pracy. Pracowałam w księgarni. Nagle do sklepu wszedł
Louis. Wiedział gdzie pracuję, bo kilka razy mnie podwoził jak jechał w tą
stronę. Wyglądał na przerażonego. Szukał mnie wzrokiem, kiedy mnie dostrzegł
szybko do mnie podbiegł.
- Lily! – Krzyknął,
pokazałam mu gestem ręki żeby był ciszej, bo klienci się dziwnie na niego
patrzyli.
- Hej Lou,
co się stało? – Spytałam zdezorientowana.
- Byliście
wczoraj z Harrym u Zayna na imprezie, prawda? – Zapytał, ale mówił dosyć szybko
i niecierpliwie wyczekiwał mojej odpowiedzi. Byliśmy tam, lecz nie za długo ze
względu na to, co się stało. Nie chciałam przywoływać wspomnień z wczoraj.
- Tak
byliśmy, i co w związku z tym?
- Tam był
jakiś koleś, co nie? Dobierał się do ciebie – powiedział, zawstydziłam się i
byłam zła, że tak głośno o tym mówił. Nie wszyscy musieli wiedzieć.
- No był,
Louis przejdź do rzeczy!
- Harry
zdobył adres tego człowieka i powiedział, że tam jedzie i zamierza go nauczyć
jak należy traktować kobietę.
- C..Co?! – Byłam
przerażona. Wczoraj o mało go nie zabił. Gdybym go nie powstrzymała tamten
koleś już by nie żył. A teraz nie ma nikogo, kto może go powstrzymać.
- Tak, jadę
tam! Zayn podał mu ten adres, więc mi też podał jak go poprosiłem. Jedziesz ze mną?
- Tak jadę!
– Powiedziałam szybko. Podeszłam do Emmy, która akurat była ze mną na zmianie i
powiedziałam jej, że muszę pilnie wyjść. Nie miała z tym większych problemów.
Prosiła tylko żebym wróciła jak najszybciej. Pobiegliśmy z Louisem do samochodu
i szybko ruszyliśmy spod sklepu.
- Co mu się
stało?! – Zapytałam Louisa, byłam przerażona
-
Powiedział, że wczoraj ten koleś był pijany i mógł nie zapamiętać, więc dzisiaj
Harry spuści mu wpierdol jeszcze raz żeby lepiej zapamiętał. Problem w tym, że
Harry nie wie, kiedy przestać. – Tak, też to wczoraj zauważyłam
- Wiem,
wczoraj widziałam. Prosiłam go żeby przestał, ale gdybym tego nie zrobiła
podejrzewam, że by go zabił. – Louis, kiedy to usłyszał przytaknął głową.
Dotarliśmy na miejsce. Widziałam Harrego na ulicy. Był z tym facetem. Uderzał
go raz lewą, raz prawą pięścią. Raz jego pięść lądowała na jego twarzy, innym
razem na brzuchu. Kilka razy kopnął go też w krocze. Był wściekły. Tak jak
wczoraj. Podbiegliśmy tam z Louisem. Harry nawet nie zwrócił na nas uwagi.
Powalił tego kolesia na ziemię, usiadł na nim i zaczął okładać go pięściami.
- Harry! Harry
przestań! – Krzyknęłam. Odwrócił się i spojrzał najpierw na mnie, później na
Louisa.
- Co tu
robicie?! – Był wściekły, krzyczał. Nie przestawał okładać pięściami faceta,
którego twarz była już cała zakrwawiona. Nie wiedziałam, co robić.
- Stary! Przestań
zabijesz go! – Krzyknął, ale Harry nie zwrócił na to uwagi. Człowiek, którego
bił zaczynał tracić przytomność.
- Harry
przestań! – Powiedziałam i złapałam go za ramię. Odepchnął mnie na tyle mocno,
że upadłam na ziemię. Odwrócił się i zobaczył to. Wstał szybko i już miał do
mnie podejść, ale Louis pomógł mi wstać. Korzystając z okazji szybko
odciągnęliśmy go od tamtego faceta.
- O mój
Boże! Przepraszam cię Lily! Bardzo cię przepraszam, ja nie chciałem. – Powiedział,
z tego, co widziałam był na siebie bardzo zły. W między czasie Louis podszedł
do ledwo przytomnego faceta leżącego na ziemi. Tamten wstał i szybko pobiegł do
swojego domu.
- Nic się
nie stało Harry, to był wypadek. Rozumiem – powiedziałam. Naprawdę nie miałam
mu tego za złe, wiem, że nie zrobił tego specjalnie.
-
Przepraszam cię bardzo – powiedział jeszcze raz.
- Lepiej chodźcie,
obawiam się, że ten gość może zadzwonić na policję. – Powiedział Louis.
Poszliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Po drodze Harry jeszcze kilka razy
przepraszał mnie za to, że mnie przewrócił. Naprawdę nie wiem, o co mu
chodziło. Przecież to nic takiego, zwykły wypadek. Dojechaliśmy pod księgarnię,
w której pracowałam a ja wysiadłam z samochodu. Zaraz za mną wyszedł Harry
tłumacząc Louisowi, że pójdzie do domu na pieszo, oraz że jeszcze chce ze mną
porozmawiać. Zamknął drzwi od samochodu a Louis odjechał.
- Jeszcze
raz cię bardzo przepraszam, naprawdę nie chciałem.
- Harry
powtarzam ci, że nic mi nie jest. Nic takiego się nie stało. – Nie rozumiałam,
o co mu chodzi. Przecież mnie nie uderzył ani nie pobił. Po prostu chciał mnie
odepchnąć na bok i przypadkiem mnie przewrócił. Nie byłam za to zła. Bardziej
mnie wkurzyło to, że tam poszedł i pobił tego kolesia. Znowu.
- Wytłumacz
mi tylko, po co tam poszedłeś?! – Krzyknęłam. Byłam zła. Po co tam poszedł?!
Mógł go przecież zabić.
- Chciałem
dać mu nauczkę. Nie miał prawa cię dotykać, zwłaszcza, że ty tego nie chciałaś.
Już ci mówiłem, jakie miał wobec ciebie zamiary – powiedział starając się nie
krzyczeć
- Tak, wiem,
ale już wczoraj „dałeś mu nauczkę”
-Ale wczoraj
był pijany i mógł nie zapamiętać, więc musiałem mu dzisiaj przypomnieć na
trzeźwo. – Powiedział przez zęby
-Harry, gdyby
nie Louis i ja ty… ty byś go z…zabił – powiedziałam cicho. Nie odpowiedział.
Wyglądał jakby dopiero zdał sobie sprawę z tego, co się stało.
-
Przepraszam. Czasami nie umiem nad sobą zapanować. – Powiedział patrząc mi w
oczy
- Proszę,
nie rób niczego takiego nigdy więcej. – Co prawda nie znałam go jeszcze za
dobrze, ale nie chciałam żeby skończył w więzieniu ani żeby kogoś zabił. To
byłoby okropne.
- Dobrze. – Powiedział
cicho i zbliżył się do mnie chwytając mnie za rękę.
- Co ty na
to, żebym jutro zabrał cię na randkę? Taką prawdziwą. Żadnych imprez? –
Uśmiechnął się ukazując swoje dołeczki. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, ucieszyłam
się, ale nie byłam pewna. Trochę mnie przerażał po tym, co widziałam, ale mimo
wszystko postanowiłam się zgodzić.
- Dobrze,
ale dokąd pójdziemy? Tym razem muszę wiedzieć, żeby wiedzieć jak się ubrać –
powiedziałam uśmiechając się.
- Jutro o
19: 00, ubierz sukienkę. – Powiedział mi na ucho i odszedł. Po co robi taką
tajemnicę z tego gdzie idziemy? Co prawda lubię niespodzianki, ale wolałabym
wiedzieć gdzie idę. Chłopak całkowicie zniknął już z horyzontu, więc
postanowiłam wrócić do pracy i przeprosić za moją chwilową nieobecność.
Świetny rozdział, bardzo mi się podoba :) Czytałam także poprzednie, również są wspaniałe. Czekam na next ;)
OdpowiedzUsuńHyhyhyhy, jaki Harry zaborczy ♥.♥
OdpowiedzUsuńNo po prostu uwielbiam go takiego :D
A potem jak ją cały czas przepraszał, no awwww XD
Bardzo bardzo bardzo mi się podoba ♥
Wiesz... Zazwyczaj nie robię spamu, bo mam wrażenie, że się narzucam, ale czy nie miałabyś ochoty zajrzeć na mojego bloga? :) Podam link, ale oczywiście nie zmuszam.
http://my-fucking-life-fanfiction.blogspot.com/
Pozdrawiam ♥
Bardzo chętnie zajrzę na twojego bloga. Bardzo się cieszę, że rozdział się podoba ;)
Usuń