piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 2



Rano obudziło mnie słońce. Spojrzałam na zegarek. Była 9 postanowiłam wstać. Poszłam do kuchni, z której do mojego pokoju dobiegał zapach naleśników.
- Dzień dobry córeczko – powiedziała mama i uśmiechnęła się
- Dzień dobry mamo – powiedziałam nieco jeszcze zaspana
- Leć do swojego pokoju i się ubierz, zaraz będzie śniadanie – Powiedziała mama przerzucając lekko zarumienionego naleśnika na drugą stronę. Poszłam do swojego pokoju, ubrałam się, uczesałam i poszłam do kuchni. Podczas śniadania rozmawiałam z moją mamą o tym, że idę dzisiaj wieczorem do Nancy – mojej przyjaciółki, i że prawdopodobnie zostanę u niej na noc.
Po śniadaniu postanowiłam pójść na zakupy, ze względu na zmniejszającą się liczbę produktów spożywczych w naszej lodówce. Wszyłam z domu. Zauważyłam Louisa – mojego sąsiada. Szedł powoli chodnikiem.
- Hej Louis – powiedziałam podchodząc do niego i uśmiechając się
- Oh, hej Lily. Co słychać? – Zapytał także się uśmiechając
- Wszystko w porządku, raczej bez zmian, a u ciebie?
- U mnie też – powiedział. Zauważyłam, że w naszą stronę idzie Harry szeroko się uśmiechając. Uśmiechnęłam się do niego. Wyglądał nieziemsko. Zastanawiałam się jak to możliwe żeby być tak pięknym.
- Hej Lou, hej Lily – powiedział uśmiechając się. Znał Louisa? To pewnie on był tym jego kumplem mieszkającym niedaleko mnie.
- Hej – odpowiedzieliśmy jednocześnie z Louisem.
- Nie wiedziałem, że się znacie. Powiedział Harry.
- A ja nie wiedziałem, że wy się znacie. – Powiedział Louis śmiejąc się.
- Tak poznaliśmy się wczoraj – odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- W nieco nieciekawych okolicznościach – dokończył za mnie Harry przestając się uśmiechać, ale tylko na chwilę.
- Tak? W jakich? – Zapytał Louis z zaciekawieniem. A Harry wszystko mu opowiedział. Lou był w niemałym szoku. Rozmawialiśmy o tym jeszcze przez chwilę ale szybko skończyliśmy, nie chcąc psuć sobie humoru.
- Skoro już się widzimy… - Zaczął Harry zmieniając temat – To może wyszłabyś gdzieś ze mną dzisiaj? – Zapytał. Byłam umówiona z przyjaciółką ale też bardzo chciałam się z nim spotkać. Pomyślałam chwilę i powiedziałam mu, że dzisiaj nie mogę ale może jutro. Więc umówiliśmy się na jutro na 18:00. Nie powiedział mi gdzie mnie zabierze.
                                                                              ***
Przygotowałam się na moje spotkanie z Harrym. Strasznie się stresowałam, nigdy nie wychodziłam nigdzie z żadnym chłopakiem, jakoś niespecjalnie zwracałam na nich uwagę, ale Harry był inny. Moja mama zdawała się bardzo cieszyć z tego, że z nim wychodzę. Proponowała mi nawet, że pomoże mi wybrać coś do ubrania. Byłam już gotowa. Postanowiłam założyć moje czarne rurki, białą koszulkę, granatowy sweter i czarną skórzaną kurtkę. Na nogi ubrałam trampki. Nigdy nie lubiłam sukienek ani obcasów. Harry zapukał do drzwi, moja mama mu otworzyła a ja zeszłam na dół. Wyglądał jak zwykle cudownie. Ubrany był w czarne spodnie, czarny t-shirt i czarną kurtkę. Po prostu cały był na czarno. Odgarnął swoje loki z twarzy i spojrzał na mnie. Jego zielone oczy były przepiękne. Było w nich coś niezwykłego, coś co ciężko opisać. Wyszliśmy z mojego domu i poszliśmy do jego samochodu. Otworzył przede mną drzwi, a kiedy wsiadłam już do środka, zamknął je za mną. Usiadł na fotelu kierowcy i ruszyliśmy.
- Dokąd mnie zabierasz? – Spytałam zaciekawiona
- Zobaczysz – powiedział uśmiechając się. Zatrzymaliśmy się pod jakimś domem. Harry otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść z samochodu. Wydawał mi się taki miły i uprzejmy. Słyszałam głośną muzykę już z ulicy.
- Tutaj mieszka mój kumpel Zayn. Robi imprezę. – Powiedział i uśmiechnął się. Mógł mi powiedzieć, dokąd jedziemy. Nie przepadałam za imprezami, ale może jakoś to zniosę. Grunt, że byłam z Harrym. Weszliśmy do środka. Było dosyć dużo ludzi. Podszedł do nas jakiś chłopak i przywitał się z Harrym.
- To jest właśnie Zayn. Zayn to jest Lily. – Przedstawił nas sobie.
- Miło mi cię poznać Zayn. – Powiedziałam i podaliśmy sobie ręce.
- Mnie ciebie również. – Odpowiedział. Harry zamienił z nim jeszcze kilka słów i wziął mnie za rękę, po czym zaprowadził mnie do dużego salonu pełnego ludzi. Niektórzy z nich tańczyli, inni rozmawiali siedząc na fotelach. Usiedliśmy na kanapie. Harry powiedział, że idzie po drinki i żebym nigdzie się nie ruszała. Siedziałam czekając na niego. Nagle usiadł koło mnie jakiś koleś.
- Hej skarbeńku – powiedział. Był pijany. No nie znowu to samo.
- Nie nazywaj mnie tak – powiedziałam wstając z kanapy. Chciałam odejść, ale on również wstał i złapał mnie za nadgarstek przyciągając do siebie. Czuć było od niego alkohol. Położył mi rękę na tyłku i przyciągnął do siebie mocno trzymając. Próbowałam jakoś wykręcić się z jego uścisku, ale nie mogłam.
- Odsuń się! – Powiedziałam. Ani drgnął. Przycisnął mnie do siebie i włożył rękę pod moją bluzkę. Próbowałam się wyrwać, odsunąć jego rękę, ale nie mogłam. Unieruchomił mnie. Modliłam się żeby Harry przyszedł jak najszybciej.
- Nie ruszaj się kochanie – powiedział pijany facet. Byłam zrozpaczona. Nie mogłam się ruszyć a on właśnie próbował włożyć rękę pod mój stanik. Nie mogłam się wyrwać. Szarpałam się, ale bezskutecznie. Jakim cudem pijany koleś mógł mieć tyle siły?! Nagle usłyszałam znajomy głos. Harry stał z drinkami w rękach, lecz po chwili odstawił je na stolik stojący za nim.
- Zostaw ją natychmiast! – Krzyknął mój wybawca. Koleś trzymający mnie przy sobie i wkładający rękę pod mój stanik coraz głębiej ani drgnął.
- Spierdalaj, ona jest moja –Warknął pijany facet. Uśmiechając się w paskudny sposób.
Harry wyraźnie bardzo się wkurzył.
- Masz pięć sekund żeby się od niej odsunąć! – Krzyknął do pijanego. Wyglądał na wściekłego. Facet, kiedy to usłyszał włożył swoją rękę jeszcze głębiej łapiąc mnie za pierś. Szarpałam się, ale to nic nie dawało. To było okropne. Widziałam jak on się uśmiecha. Harry podszedł do nas. Szybkim ruchem wyciągnął jego rękę spod mojego stanika. Jego drugą rękę, którą trzymał na mojej pupie chwycił i odciągnął tego gościa ode mnie. Stali naprzeciwko siebie Harry był wściekły. Zaciskał swoje zęby.
- Pożałujesz tego, co zrobiłeś! – Krzyknął. Aż podskoczyłam. Złapał tego kolesia za bluzkę i wyprowadził na dwór. Pobiegłam za nimi. Wyszłam z domu i zobaczyłam go stojącego naprzeciwko pijanego faceta. Chłopak przywalił mu w twarz z pięści. Tamten lekko się zachwiał. Chciał mu oddać, ale Harry złapał jego pięść tuż przed swoją twarzą i wykręcił jego rękę tak, że facet zajęczał z bólu. Później mój wybawca kopnął go w krocze i pchnął na ziemię, gdy facet się pochylił. Kopnął pijanego w brzuch a tamten ponownie zajęczał. Po czym chłopak kopnął go jeszcze raz. Pijany wypluł trochę krwi. Nie mogłam na to dłużej patrzeć. To mogło się źle skończyć. Podeszłam do Harrego.
- Przestań! Już wystarczy, dostał już nauczkę. Przestań, bo go zabijesz! – Harry trochę się uspokoił. Podejrzewam, że gdybym mu nie przerwała kopałby go dalej. Wyglądał jakby chciał go zabić. Chwycił mnie za rękę i odeszliśmy. Zostawiając tego faceta na ziemi.
- Przepraszam cię. Ale należało mu się! Za to jak cię potraktował powinienem go zabić! – Nadal był wściekły
- Spokojnie Harry. Uspokój się proszę cię. Nie zabiłbyś go prawda? – Zapytałam. W jego oczach było coś, co kazało mi od niego uciekać, jednak tego nie zrobiłam.
- Nienawidzę, kiedy ktoś w taki sposób traktuje kobietę! Przepraszam, ale on potraktował cię jak dziwkę, należało mu się! – Powiedział nadal wściekły
- Rozumiem, ale uspokój się, proszę – powiedziałam cicho
- On chciał cię zgwałcić! Nie rozumiesz?! – Krzyczał. Bałam się go. Nie wiedziałam, co robić.
- Ale tego nie zrobił, dzięki tobie. Dziękuję. Po raz kolejny mnie uratowałeś. – Powiedziałam i przytuliłam się do niego. Chyba się uspokoił bo zaczął oddychać trochę wolniej.
- Nie ma za co. Czemu przyciągasz do siebie takich dupków? I mnie
- Ale ty nie jesteś dupkiem. Jesteś moim bohaterem, wiesz? – Powiedziałam uśmiechając się i patrząc w górę cały czas go przytulając.
- Do bohatera to mi daleko – powiedział śmiejąc się. Uff uspokoił się.
- Jak dla mnie wcale nie – powiedziałam nadal się uśmiechając.
- Chodź odwiozę cię do domu, wystarczy ci chyba wrażeń na dziś. – Powiedział. Miał rację. Nie miałam ochoty siedzieć tu ani chwili dłużej.
- Dobrze – powiedziałam cicho odsuwając się nieco od niego. Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie i jechaliśmy do mojego domu. Drogę przebyliśmy w milczeniu. Kiedy znaleźliśmy się pod moim domem chłopak jak zwykle wysiadł z samochodu i otworzył mi, pomagając mi wysiąść z samochodu. Odprowadził mnie do drzwi i pożegnał się ze mną.
- Do następnego spotkania – powiedział uśmiechając się – oby tym razem obeszło się bez konieczności ratowania cię od jakiegoś zboczeńca – powiedział śmiejąc się
- Tak miejmy nadzieję, że to się nie powtórzy. Do zobaczenia. – Powiedziałam. Harry poszedł do swojego samochodu a ja otworzyłam drzwi i weszłam do domu.

5 komentarzy:

  1. "Jesteś moim bohaterem..." - awwww :D
    Fajnie, że tak szybko dodałaś drugi rozdział :3
    Uwielbiam jak Harry jest taki agresywny *____*
    Życzę weny i czekam na kolejny '*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że czytasz :D niedługo pojawi się kolejny rozdział ;) Mam jedno pytanie.Jak trafiłaś na mojego bloga? :D

      Usuń
    2. Ze stronki na fejsie o 1D :3

      Usuń
  2. ŚWIETNA CZĘŚĆ! Mega się cieszę, że dodałaś ją w tak krótkim czasie <3 Kocham Harolda w takim wydaniu^^ Czekam już na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się podoba :D Miło, że czytasz ;)

      Usuń