niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 10



Wstałam rano. Była 8:30. Obudziłam się dosyć wcześnie jak na mnie. Dzisiaj miałam wolny dzień w pracy, więc postanowiłam, że przeznaczę go na zakupy. Dokładniej chciałam kupić sukienkę, na spotkanie z mamą i siostrą Harrego. Chciałam zrobić na nich jak najlepsze wrażenie. Zadzwoniłam do Mary. Chciałam, żeby poszła ze mną i pomogła mi wybrać coś ładnego. Oczywiście zgodziła się. Miałyśmy spotkać się pod galerią za godzinę. Poszłam zjeść śniadanie, następnie umyłam się i ubrałam. Przygotowałam wszystko, co było mi potrzebne i wyszłam z domu. Kiedy trafiłam przed galerię moja przyjaciółka już tam była. Przywitałam się z nią i ruszyłyśmy w stronę wejścia. W pierwszym sklepie, do którego weszłyśmy były nie tylko ubrania, ale też buty. Wtedy przypomniałam sobie, że muszę kupić też jakieś obcasy. Na to spotkanie już wolałam nie iść w trampkach. Postanowiłyśmy z Mary, że najpierw wybierzemy sukienkę, a później znajdziemy pasujące do niej buty. Liczyłam, że uda nam się znaleźć jakieś wygodne obcasy. Po chwili uświadomiłam sobie kolejną rzecz. Nie umiałam chodzić w takich butach. Postanowiłam poprosić Mary, żeby mnie nauczyła. Często nosiła tego typu obuwie.
- Mary, miałabym do ciebie wielką prośbę. – Powiedziałam. Spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami.
- Jaką? – Zapytała przeglądając sukienki wiszące na wieszakach.
- Nauczyłabyś mnie chodzić w obcasach? Wiesz ja nigdy takich butów nie nosiłam… - Powiedziałam patrząc na nią z nadzieją. Uśmiechnęła się.
- Oczywiście, że tak. Dzisiaj po zakupach? – Zapytała nadal się uśmiechając. Ja również się do niej uśmiechnęłam.
- Dobrze, u mnie?
- Może być.
Powróciłyśmy do zakupów. Wybrałyśmy kilka ładnych sukienek i udałam się z nimi do przymierzalni. Mary czekała przed nią i oceniała jak wyglądam. Szukałam raczej sukienki, która byłaby tak przed kolano. Nie lubiłam długich sukienek. Ale nie mogła też być zbyt krótka. Przymierzyłam chyba ze 20 sukienek i w żadnej nie wyglądałam za dobrze. Mary uważała, że w kilku wyglądałam ładnie, ale mi się nie podobało. Poszłyśmy do następnego sklepu i też nic. Odwiedziłyśmy jeszcze 5 sklepów i w końcu trafiłyśmy. Znalazłyśmy ładną sukienkę. Była biała i bez rękawów. Miała kołnierzyk pokryty koralikami a w pasie czarny pasek z kokardą. Sięgała mi prawie do kolan. Bardzo mi się podobała. Była też wygodna. Wydawała mi się wręcz idealna. Sukienkę już miałyśmy. Zabrałyśmy się, więc do szukania butów. Znalazłyśmy ładne buty od razu, w pierwszym sklepie, do jakiego weszłyśmy. Białe buty na obcasie. Zwykłe białe z kokardką z boku i pokryte koronką. Były ładne i nie za wysokie. Dzięki temu miałam nadzieję, że będą dosyć wygodne i się w nich nie przewrócę. Po zakupach pojechałyśmy do mnie. Powiesiłam sukienkę w szafie i wyjęłam buty z opakowania. Mary usiadła na kanapie i mówiła mi jak mam chodzić.
- Pięta, palce, pięta, palce. – Powtarzała. Kilka razy straciłam równowagę, ale po za tym chyba szło mi nie najgorzej. Po godzinie ćwiczenia umiałam już mniej więcej chodzić w obcasach. Bolały mnie już trochę nogi, ale warto było. Usiadłam na kanapie obok Mary i zaczęłyśmy rozmawiać. Była u mnie do 20. Później odprowadziłam ją do domu oczywiście w nowych butach, żeby się przyzwyczaić. Kiedy wróciłam do domu zadzwonił do mnie Harry. Dopiero, kiedy usłyszałam jego głos zdałam sobie sprawę, jak bardzo za nim tęsknię, pomimo, że widzieliśmy się wczoraj. Odkąd zaczęliśmy się spotykać spędzałam z nim każdą wolną chwilę. Trochę mnie przerażało jak bardzo się od niego uzależniłam. On chyba ode mnie trochę też, sam mówił, że za mną tęskni. Ja mówiłam mu, że ja za nim też i tak kilka razy. Rozmawialiśmy 2 godziny. Kiedy skończyliśmy poszłam się przygotować do spania i położyłam się w łóżku zaczynając się zastanawiać nad zbliżającym się spotkaniem z mamą i siostrą Harrego. Zastanawiałam się, jaka jest jego siostra. Po tym, co się stało mogła być cicha i zamknięta w sobie, chociaż Harry twierdził, że tak nie jest. Mówił, że jest radosna, miła i zabawna. Bardzo pozytywnie się o niej wypowiadał. Pomyślałam, że musi ją naprawdę kochać i muszą być bardzo ze sobą zżyci. Później zastanawiałam się, jaka jest jego mama. Następnie zaczęłam myśleć nad tym, czy jest podobny do nich. W końcu zasnęłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz