sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 11



Nadeszła niedziela. Rano oczywiście zjadłam śniadanie, ubrałam się i poddałam normalnym czynnościom. Później, dwie godziny przed spotkaniem poszłam się umyć i przygotować. Byłam w trakcie suszenia włosów, kiedy zadzwonił telefon. Odłożyłam suszarkę na bok i poszłam odebrać. To był Harry.
- Hej, coś się stało? – Zapytałam wracając do łazienki.
- Hej, nic się nie stało. Jesteś gotowa czy jeszcze nie? – Zapytał.
- Właśnie się umyłam i jestem w trakcie suszenia włosów. – Odpowiedziałam.
- To dobrze, ale pospiesz się trochę. Będę po ciebie za godzinę. – Miał być dopiero za dwie. Ciekawa byłam skąd ten pośpiech.
- Harry, miałeś być za dwie. – Tak wiem, ale nastąpiła drobna zmiana planów i powinniśmy być mniej więcej za godzinę… No ponad. – Powiedział. Wkurzyłam się.
- Harry?
- Tak?
- Dlaczego mówisz mi o tym dopiero teraz?! – Byłam zła. Mógł mi powiedzieć wcześniej. Nie wiedziałam czy się wyrobię. Musiałam.
- Bo wcześniej byłem zajęty… Nie denerwuj się. Co to za różnica? – Zapytał. To wyprowadziło mnie z równowagi jeszcze bardziej, ale postanowiłam się uspokoić.
- Mogłeś powiedzieć mi wcześniej. Nie wiem czy zdążę się przygotować, ale spróbuję. Pa Harry. – Powiedziałam przez zęby i rozłączyłam się. Telefon położyłam na półce w łazience i kontynuowałam suszenie włosów. Kiedy skończyłam pobiegłam po sukienkę i ubrałam ją. Przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam w niej nie najgorzej. Musiałam jeszcze założyć buty, ale to postanowiłam zostawić na koniec. Musiałam jeszcze się uczesać. Poszłam do łazienki i rozczesałam ponownie włosy. Spięłam je na górze głowy w kucyk, jak zwykle. Pomalowałam rzęsy tuszem i nałożyłam na usta błyszczyk. Nie malowałam powiek ani nie używałam żadnych podkładów. Nie lubiłam się malować. Tusz do rzęs i błyszczyk to było maksimum. Poszłam do swojego pokoju i wyjęłam małą czarną torebkę. Włożyłam do niej klucze od domu i telefon. Wzięłam swoje buty w rękę i poszłam do pokoju, w którym siedziała moja mama. Powiedziała mi, że ładnie wyglądam i życzyła powodzenia. Po chwili przyjechał Harry, pożegnałam się z moją mamą i wyszłam z domu w moich nowych butach. Po drodze zabrałam jeszcze czarną marynarkę. Harry stał przed drzwiami. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się. Ja również się do niego uśmiechnęłam.
- Cześć, pięknie wyglądasz. Powinnaś częściej nosić sukienki. – Powiedział i uśmiechnął się.
- Dziękuję. Nosiłabym je częściej, ale ich nie lubię. Sukienki to nie do końca mój styl. – Odpowiedziałam wzruszając ramionami. Harry otworzył mi drzwi do samochodu i pomógł wsiąść. Kiedy już jechaliśmy postanowił mi zadać złośliwe pytanie.
- A gdzie twoje trampki? – Zapytał i zaśmiał się. Nie odpowiedziałam. Spojrzał na mnie. Myślał chyba, że się obraziłam. Uśmiechnęłam się do niego. On do mnie też. Byłam niesamowicie zdenerwowana. Dawno się tak nie stresowałam. Harry wyglądał na spokojnego. W sumie to on nie miał czym się denerwować. Ja natomiast miałam. Cały czas zastanawiałam się, jakie są jego mama i siostra i czy mnie polubią. Kiedy dotarliśmy na miejsce Harry otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Jak zwykle.
- Gotowa? – Zapytał i uśmiechnął się.
- Nie do końca, ale bardziej gotowa już nie będę. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Wziął mnie za rękę i poszliśmy do drzwi. Zapukał. Po chwili otworzyła nam śliczna blondynka. Szeroko się uśmiechała. Była podobna do Harrego. Miała na sobie bordową sukienkę do kolan i czarne szpilki. Wyglądała ślicznie.
- Cześć! Ja jestem Gemma, siostra Harrego. Jak miło, że nareszcie mogę cię poznać! – Powiedziała. Wyglądała na bardzo zadowoloną. Nie przestawała się uśmiechać.
- Cześć. Jestem Lily. Mnie również miło cię poznać. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej. Przytuliła mnie, a później Harrego. Wyglądała na bardzo wesołą i miłą osobę.
- Jesteś śliczna! – Powiedziała prowadząc nas do jadalni.
- Dziękuję. Ty też. Jesteście do siebie z Harrym podobni. – Powiedziałam. Naprawdę była piękna.
- W końcu jesteśmy bliźniakami, co nie Harry? – Powiedziała i zaśmiała się.
- Naprawdę? – Byłam w szoku.
- Nie, żartuję. – Powiedziała i zaśmiała się. – Jestem starsza od Harrego o 3 lata.
- A zachowujesz się jakbyś była ode mnie młodsza o 10. – Powiedział Harry i zaśmiał się. Weszliśmy do jadalni. Była połączona z kuchnią, w której stała mama Harrego. Miała ciemne włosy. Kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się. Odeszła od kuchenki i przywitała się ze mną.
- Miło cię poznać. Jestem Anne, mama Harrego. Cieszę się, że nareszcie mogę cię poznać. Długo na to czekałam. – Powiedziała i uśmiechnęła się.
- Mnie również miło panią poznać. Jestem Lily. – Powiedziałam. Mama Harrego zrobiła to co jego siostra, przytuliła mnie. Cały czas się do mnie uśmiechała. Usiedliśmy wszyscy Orzy stole. Wszystko było przygotowane. Siedziałam obok Harrego. Nadal trochę się denerwowałam ale już mniej. Podczas kolacji więcej pytań zadawała siostra Harrego niż jego mama. Pytała ile mam lat, czy studiuję i o tym podobne rzeczy. Po pewnym czasie spojrzała na mój pierścionek od Harrego. Wyglądała na zdezorientowaną.
- Zaręczyliście się? – Zapytała z zaciekawieniem. Mama Harrego spojrzała na nas i zaczęła się jeszcze szerzej uśmiechać.
- Nie. Chyba trochę jeszcze na to za wcześnie. – Powiedziałam uśmiechając się i spojrzałam na pierścionek.
- Masz ten pierścionek od Harrego? – Zapytała Gemma nie przestając się uśmiechać.
- Tak. – Odpowiedziałam i również się uśmiechając.
- Ale nie zaręczyliście się? – Spytała. Na jej twarzy widać było zdziwienie.
- Nie, dałem jej go kiedy została moją dziewczyną. Jest symbolem naszego związku. – Powiedział Harry i uśmiechnął się. 
- Ahaaa. Tak szczerze to inaczej wyobrażałam sobie dziewczynę Harrego. – Powiedziała bez ogródek Gemma.
- Naprawdę? A jak? – Zapytałam. Troszkę się przestraszyłam, że nie sprostałam jej oczekiwaniom ale jej odpowiedź mnie nieco zdziwiła.
- Myślałam, że będzie cała w tatuażach, albo przynajmniej w połowie. Masz jakiś tatuaż? – Zapytała z zaciekawieniem.
- Nie, nie mam. A czemu miałabym być cała w tatuażach? – Zapytałam dalej nie do końca rozumiejąc. Wolałam jak na razie nie wspominać, że zamierzam sobie jakiś zrobić. 
- Nie widziałaś tatuaży Harrego? – Zapytała dosyć głośno. Była w szoku. Zmarszczyła czoło.
- Widziałam, oczywiście. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- No właśnie. Dlatego trochę inaczej wyobrażałam sobie jego dziewczynę. Ale ty jesteś lepsza niż myślałam, o wiele lepsza! – Powiedziała i uśmiechnęła się.
- To prawda. Jesteś inna niż myślałyśmy. Jesteś cudowna. – Powiedziała mama Harrego. Uśmiechnęłam się i zarumieniłam. Byłam w szoku. Nie spodziewałam się, że powiedzą coś takiego.
- Jejku, dziękuję. – Powiedziałam. Uśmiechałam się. Bardzo się cieszyłam. Chyba mnie lubiły. Tak mi się wydawało. Później rozmawiałyśmy o dzieciństwie Harrego i jego siostry. O tym jak byli ze sobą zżyci i o tym jak Harry jest blisko ze swoją rodziną.
- A tak ogólnie to planujecie wziąć ślub? Kiedyś w przyszłości? – Zapytała Gemma. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, spojrzałam na Harrego. Był równie zakłopotany co ja. Spojrzałam na jego mamę i siostrę. Patrzyły na nas z nadzieją i czekały na jakąś odpowiedź.
- Chyba jeszcze za wcześnie, żeby o tym myśleć. – Powiedziałam, Harry przytaknął.
- Ale rozstawać się nie zamierzacie? – Ponownie zapytała Gemma. Niektóre jej pytania były dość trudne.
- Nie, nie zamierzamy. – Tym razem odpowiedział Harry i spojrzał na mnie. Teraz to ja przytaknęłam.
- A chcielibyście mieć dzieci ze sobą? -  Zapytała. Naprawdę nie wiedziałam co mówić.
- Nie myśleliśmy o tym jak na razie, tak samo jak o ślubie. – Powiedziałam.
- A sypiacie ze sobą? To znaczy… no wiecie… - Zapytała. Czemu wszystkich to tak interesowało?! Zaczerwieniłam się. Nie wiedziałam co powiedzieć. Harry spojrzał na nią.
- Nie za dużo byś chciała wiedzieć? – Odpowiedział Harry.
- Tak tylko pytam. Z ciekawości. – Powiedziała. Wydawała się w ogóle nie być zakłopotana tą sytuacją. Mama Harrego się zaśmiała.
- Nie, jak na razie nie. – Odpowiedziałam. Liczyłam, że siostra Harrego skończy zadawać tego typu pytania. Ale ona chyba się dopiero rozkręcała.
- A zamierzacie? – Zadała kolejne pytanie. Ja nie miałam już pojęcia co odpowiedzieć. Całe szczęście Harry mnie uratował.
- Nie myśleliśmy o tym na razie. – Powiedział. Często zastanawiałam się, czy nie przeszkadza mu, że ze sobą nie sypiamy. Jeszcze.
- Lily, jesteś dziewicą? – Zapytała. Nie była ani trochę zażenowana. Musiałam coś odpowiedzieć. Harry także patrzył na mnie z zaciekawieniem. Musiałam odpowiedzieć na to pytanie.
- Tak, jestem. – Odpowiedziałam. Z każdą sekundą robiłam się coraz bardziej czerwona. Harry spojrzał na mnie a następnie na swoją siostrę.
- To chyba dobrze. Nie przeszkadza ci to Harry? – Zapytała uśmiechając się. Wiedziała chyba o jednorazowych przygodach Harrego z innymi dziewczynami. Harry spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Nie, ani trochę. – Powiedział i pocałował mnie w policzek.
- Chcesz stracić dziewictwo z Harrym? – Zapytała ponownie Gemma. Ich mama nie musiała o nic pytać. Jej córka zadawała tyle pytań, że wiedziały już niemal o wszystkim. Znów się zaczerwieniłam. Mój chłopak spojrzał na mnie i cicho się zaśmiał. On też był ciekawy mojej odpowiedzi. Tak to przynajmniej wyglądało.
- Ja… sama nie wiem… chyba tak… - Wyjąkałam cicho, prawie nie było słychać mojej odpowiedzi. Zaczerwieniłam się już chyba najbardziej jak mogłam. Miałam ochotę schować się pod stół. Gemma uśmiechnęła się.
- Masz jeszcze jakieś ciekawe pytanie? – Powiedział Harry do swojej siostry i uśmiechnął się.
- Hmm chyba już nie. – Uśmiechnęła się. Mama Harrego cały czas się uśmiechała. Później rozmawiałam z nią przez chwilę ale już o normalniejszych rzeczach niż z jej córką. Po kolacji zaoferowałam Anne, że pomogę jej posprzątać, ale odmówiła. Pożegnaliśmy się z mamą i siostrą Harrego. Obie mocno mnie przytuliły i powiedziały, że jestem najlepszą dziewczyną, na jaką mógł trafić Harry. Ucieszyło mnie to. Kiedy wyszliśmy Harry odezwał się.
- Przepraszam za moją siostrę. Jej pytania potrafią zamęczyć. – Powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
- Nic takiego się nie stało. Większość pytań była w porządku. – Powiedziałam. Nie spodziewałam się, że zapyta mnie czy zamierzam stracić z Harrym dziewictwo.
- Polubiły cię, bardzo. – Powiedział otwierając mi drzwi do samochodu.
- Ja je też. – Odpowiedziałam. Pocałował mnie. Po drodze rozmawialiśmy o jego siostrze i o tym, że nie do końca zdaje sobie sprawę, że nie o wszystko może pytać. Pod domem Harry otworzył mi drzwi od samochodu i pomógł wysiąść. Jak zwykle odprowadził mnie przed drzwi mojego domu, pocałował i poszedł do swojego samochodu, po czym odjechał. Kiedy weszłam do domu mama pytała mnie jak poszło. Usiadłam z nią w salonie i opowiedziałam jak było. Cieszyła się, że zostałam zaakceptowana przez rodzinę Harrego. Ja również byłam z tego bardzo zadowolona.

niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 10



Wstałam rano. Była 8:30. Obudziłam się dosyć wcześnie jak na mnie. Dzisiaj miałam wolny dzień w pracy, więc postanowiłam, że przeznaczę go na zakupy. Dokładniej chciałam kupić sukienkę, na spotkanie z mamą i siostrą Harrego. Chciałam zrobić na nich jak najlepsze wrażenie. Zadzwoniłam do Mary. Chciałam, żeby poszła ze mną i pomogła mi wybrać coś ładnego. Oczywiście zgodziła się. Miałyśmy spotkać się pod galerią za godzinę. Poszłam zjeść śniadanie, następnie umyłam się i ubrałam. Przygotowałam wszystko, co było mi potrzebne i wyszłam z domu. Kiedy trafiłam przed galerię moja przyjaciółka już tam była. Przywitałam się z nią i ruszyłyśmy w stronę wejścia. W pierwszym sklepie, do którego weszłyśmy były nie tylko ubrania, ale też buty. Wtedy przypomniałam sobie, że muszę kupić też jakieś obcasy. Na to spotkanie już wolałam nie iść w trampkach. Postanowiłyśmy z Mary, że najpierw wybierzemy sukienkę, a później znajdziemy pasujące do niej buty. Liczyłam, że uda nam się znaleźć jakieś wygodne obcasy. Po chwili uświadomiłam sobie kolejną rzecz. Nie umiałam chodzić w takich butach. Postanowiłam poprosić Mary, żeby mnie nauczyła. Często nosiła tego typu obuwie.
- Mary, miałabym do ciebie wielką prośbę. – Powiedziałam. Spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami.
- Jaką? – Zapytała przeglądając sukienki wiszące na wieszakach.
- Nauczyłabyś mnie chodzić w obcasach? Wiesz ja nigdy takich butów nie nosiłam… - Powiedziałam patrząc na nią z nadzieją. Uśmiechnęła się.
- Oczywiście, że tak. Dzisiaj po zakupach? – Zapytała nadal się uśmiechając. Ja również się do niej uśmiechnęłam.
- Dobrze, u mnie?
- Może być.
Powróciłyśmy do zakupów. Wybrałyśmy kilka ładnych sukienek i udałam się z nimi do przymierzalni. Mary czekała przed nią i oceniała jak wyglądam. Szukałam raczej sukienki, która byłaby tak przed kolano. Nie lubiłam długich sukienek. Ale nie mogła też być zbyt krótka. Przymierzyłam chyba ze 20 sukienek i w żadnej nie wyglądałam za dobrze. Mary uważała, że w kilku wyglądałam ładnie, ale mi się nie podobało. Poszłyśmy do następnego sklepu i też nic. Odwiedziłyśmy jeszcze 5 sklepów i w końcu trafiłyśmy. Znalazłyśmy ładną sukienkę. Była biała i bez rękawów. Miała kołnierzyk pokryty koralikami a w pasie czarny pasek z kokardą. Sięgała mi prawie do kolan. Bardzo mi się podobała. Była też wygodna. Wydawała mi się wręcz idealna. Sukienkę już miałyśmy. Zabrałyśmy się, więc do szukania butów. Znalazłyśmy ładne buty od razu, w pierwszym sklepie, do jakiego weszłyśmy. Białe buty na obcasie. Zwykłe białe z kokardką z boku i pokryte koronką. Były ładne i nie za wysokie. Dzięki temu miałam nadzieję, że będą dosyć wygodne i się w nich nie przewrócę. Po zakupach pojechałyśmy do mnie. Powiesiłam sukienkę w szafie i wyjęłam buty z opakowania. Mary usiadła na kanapie i mówiła mi jak mam chodzić.
- Pięta, palce, pięta, palce. – Powtarzała. Kilka razy straciłam równowagę, ale po za tym chyba szło mi nie najgorzej. Po godzinie ćwiczenia umiałam już mniej więcej chodzić w obcasach. Bolały mnie już trochę nogi, ale warto było. Usiadłam na kanapie obok Mary i zaczęłyśmy rozmawiać. Była u mnie do 20. Później odprowadziłam ją do domu oczywiście w nowych butach, żeby się przyzwyczaić. Kiedy wróciłam do domu zadzwonił do mnie Harry. Dopiero, kiedy usłyszałam jego głos zdałam sobie sprawę, jak bardzo za nim tęsknię, pomimo, że widzieliśmy się wczoraj. Odkąd zaczęliśmy się spotykać spędzałam z nim każdą wolną chwilę. Trochę mnie przerażało jak bardzo się od niego uzależniłam. On chyba ode mnie trochę też, sam mówił, że za mną tęskni. Ja mówiłam mu, że ja za nim też i tak kilka razy. Rozmawialiśmy 2 godziny. Kiedy skończyliśmy poszłam się przygotować do spania i położyłam się w łóżku zaczynając się zastanawiać nad zbliżającym się spotkaniem z mamą i siostrą Harrego. Zastanawiałam się, jaka jest jego siostra. Po tym, co się stało mogła być cicha i zamknięta w sobie, chociaż Harry twierdził, że tak nie jest. Mówił, że jest radosna, miła i zabawna. Bardzo pozytywnie się o niej wypowiadał. Pomyślałam, że musi ją naprawdę kochać i muszą być bardzo ze sobą zżyci. Później zastanawiałam się, jaka jest jego mama. Następnie zaczęłam myśleć nad tym, czy jest podobny do nich. W końcu zasnęłam. 

czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 9



Rano ubrałam się, zjadłam śniadanie i zaczęłam szukać jakiejś piżamy. Żadna nie wydawała mi się być odpowiednia, ze względu na to, że idę do Harrego. Wszystkie były albo zbyt cienkie albo za dużo odkrywały. Nie miałam, co prawda zbyt wielu piżam, więc musiałam się na którąś zdecydować. Wybrałam taką, która wydawała się zakrywać najwięcej - granatowe krótkie spodenki i różowa bluzka z krótkim rękawem. Później spakowałam sobie resztę potrzebnych mi rzeczy. W sumie nie rozumiałam, czemu mam zostać na noc, ale nawet się cieszyłam, że spędzę z Harrym więcej czasu. Przygotowałam wszystko. Miałam teraz dwa dni wolnego w pracy. Doszło dwóch nowych pracowników, więc zmienił się grafik. Teraz miałam więcej wolnego. O 17 przyjechał po mnie Harry. Mojej mamy nie było w domu, ale wiedziała, że jadę do niego i nie wrócę na noc. Oczywiście musiała mnie poprosić, żebyśmy się zabezpieczali a ja jej jak zwykle powtórzyłam, że nie po to do niego jadę. Kiedy dotarliśmy z Harrym do jego domu, pomógł mi zanieść torbę z moimi rzeczami do środka.
- Nie wiedziałem, że przyjeżdżasz na tydzień. – Powiedział i zaśmiał się. Moja torba faktycznie była ciężka, ale nie było w niej aż tylu rzeczy.
- Bardzo śmieszne. – Powiedziałam udając obrażoną, ale Harry mnie pocałował i nie mogłam ukryć uśmiechu, który wkradł mi się na twarz.
- Gdzie chcesz spać? – Spytał i uśmiechnął się. Z początku do końca nie zrozumiałam. Ale po chwili odpowiedziałam.
- Mogę spać na kanapie. – Powiedziałam.
- Jakby, co to wiesz… moje łóżko jest duże… Jakbyś chciała, możesz spać ze mną. – Powiedział i pocałował mnie w szyję. Zarumieniłam się. Z jednej strony byłam nawet, za, ale z drugiej przeciw. Harry uśmiechnął się widząc, że zastanawiam się nad jego propozycją i postanowił mnie zachęcić. Podszedł bliżej.
- Mogłabyś się do mnie przytulać przez caaałą noc. – Powiedział i uśmiechnął się. Sama nie wiedziałam. W sumie to podobała mi się nawet ta propozycja, ale czy to nie za szybko?
- Zastanowię się. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się. Harry wyszczerzył swoje białe zęby.
- To ja jak na razie zaniosę twoją torbę do mojej sypialni. – Powiedział i puścił do mnie oko. Później poszliśmy do salonu i zaczęliśmy oglądać jakiś film. Mieliśmy w planach obejrzeć dzisiaj kilka, Harry znalazł jakieś i twierdził, że są fajne. Kiedy oglądaliśmy jak zwykle byłam do niego przytulona. Obejrzeliśmy razem 2 filmy. W trakcie 3 zasnęłam. Kiedy się obudziłam nie do końca wiedziałam, gdzie jestem. Było dosyć ciemno. Po chwili zauważyłam, że obok mnie leżał Harry. Byłam u niego w sypialni. Czyli jednak spałam z nim. Musiał mnie tutaj przynieść. Sprawdziłam godzinę na jego telefonie, który leżał obok łóżka, na szafce nocnej. Była 3 w nocy. Wstałam żeby ubrać piżamę. Poszłam do łazienki, przebrałam się i postanowiłam z powrotem położyć się obok Harrego. I tak już przespałam tutaj część nocy. Nie było sensu przenosić się na kanapę. Przytuliłam się do niego, a on objął mnie ramieniem i przycisnął bliżej siebie. Był taki słodki jak spał. Wyglądał tak niewinnie. Przytuliłam się do niego jeszcze bardziej i zasnęłam. Rano obudziłam się pierwsza. Poszłam się umyć. Nie zakluczyłam drzwi, bo Harry spał, nie widziałam, więc powodów do zakluczenia ich. Byłam w trakcie spłukiwania szamponu z włosów, kiedy nagle usłyszałam, że drzwi do łazienki się otworzyły. Harry podszedł do zasłony. Już przestraszyłam się, że zaraz ją odsunie. Nie zrobił tego. Stał przy niej.
- Lily? – Odezwał się w końcu.
- Tak?
- Zrobić ci herbatę albo kawę? – Spytał. Uspokoiłam się. Myślałam, że przyszedł tutaj w innym celu.
- Herbatę
- Dobrze. Długo jeszcze będziesz tu siedzieć? – Spytał i zaśmiał się.
- Nie, zaraz wychodzę. – Odpowiedziałam. Usłyszałam, że Harry zaśmiał się i wyszedł. Skończyłam się myć i wyszłam w ręczniku po moją torbę. Zabrałam ją do łazienki i tym razem zakluczyłam drzwi. Tak na wszelki wypadek. Ubrałam się i uczesałam. Nie nakładałam makijażu. Rzadko się malowałam. Nie lubiłam tego. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni, gdzie przywitał mnie Harry. Przytulił mnie i pocałował w policzek. Podał mi moją herbatę i powoli ruszył w stronę łazienki.
- Teraz ja się pójdę umyć. Zaraz wracam. – Powiedział i uśmiechnął się. Ja zabrałam się za robienie śniadania. Przygotowałam już wszystko i Harry wszedł do kuchni. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Nie musiałaś, zrobiłbym.
- Ale już zrobiłam, więc chodź. – Usiedliśmy przy stole. Po śniadaniu poszliśmy do salonu. Siedzieliśmy na kanapie jak zwykle do siebie przytuleni. Oglądaliśmy telewizję. Po chwili Harry się odezwał.
- Wiesz Lily, bardzo mi na tobie zależy. – Powiedział i uśmiechnął się.
- Mi na tobie też Harry. – Odpowiedziałam i również się do niego uśmiechnęłam.
- Twoja mama mnie już w sumie zna. Chciałbym przedstawić cię mojej mamie i siostrze. – Powiedział bawiąc się moimi włosami. W sumie byliśmy razem już ponad miesiąc a jeszcze nie poznałam jego rodziny. To był dobry pomysł.
- To świetnie. Kiedy? – Spytałam. Cieszyłam się, ze chce mnie im przedstawić. To oznaczało, że myśli o mnie poważnie. O mnie i o naszym związku.
- Może być w niedzielę o 17?
- Może być, a gdzie? – Spytałam.
- U nich, tak myślę. Jeszcze muszę zadzwonić do mamy i to z nią ustalić. Ale na pewno się ucieszą. Gemma już kilka razy pytała czy mam dziewczynę. Ucieszy się. Nawet bardzo. – Powiedział i uśmiechnął się. – Sam nie wiem, czemu ale ona bardzo się z wszystkiego cieszy. Aż za bardzo. Z najmniejszych rzeczy cieszy się jak dziecko, pomimo, że ma 23 lata. – Powiedział i zaśmiał się. Zaczęłam nad tym wszystkim myśleć.
- A co jeśli mnie nie polubią? - Bałam się tego. Chciałabym żeby mnie lubiły, albo, chociaż akceptowały.
- Na pewno cię polubią. Ciebie nie da się nie lubić. – Powiedział i pocałował mnie w policzek. Bardzo cieszyłam się, że będę mogła je poznać. Harry wstał na chwilę i zdjął bluzę. Dopiero wtedy zobaczyłam. Miał rękę całą w tatuażach. Jakim cudem ja tego wcześniej nie zauważyłam?! W nocy było ciemno, więc mogłam nie widzieć. Ale przecież spotykałam się z nim tyle razy i nigdy wcześniej nie widziałam tych tatuaży! Jak to jest w ogóle możliwe? Harry zobaczył, że przyglądam się jego ręce. Podszedł do mnie.
- Coś nie tak? Przeszkadzają ci? – Zapytał i uśmiechnął się.
- Nie, ani trochę. Podobają mi się. Sama zawsze chciałam mieć tatuaż, ale jakoś nie wiedziałam, jaki chcę i go sobie nadal nie zrobiłam. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się dotykając jego ręki.
- Może ja pomogę ci wybrać? Przy okazji poszedłbym z tobą i wiesz wspierał cię. – Powiedział i uśmiechnął się. Podobał mi się ten pomysł. Z Harrym czułabym się pewniej.
- To całkiem dobry pomysł. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się. Później rozmawialiśmy o tatuażach i o tym gdzie, co mogłabym sobie wytatuować. Następnie przenieśliśmy się na inny temat. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Przy Harrym było mi dobrze. Czułam się z nim bezpieczna. Jak za długo się nie spotykaliśmy zaczynałam za nim tęsknić. Kochałam go. Zastanawiałam się, kiedy mu to powiedzieć. Później powróciłam do rozmowy z nim. Tak spędziliśmy resztę czasu. Na gadaniu. O 22 Harry odwiózł mnie do domu. Proponował, żebym została na jeszcze jedną noc, ale powiedziałam, że innym razem. Następnego dnia i tak szłam do pracy. Jak zwykle pocałował mnie przed drzwiami i pojechał, a ja weszłam do domu. Moja mama jeszcze nie spała. Zdziwiło mnie to. Przywitałam się z nią.
- Jak było? – Zapytała i uśmiechnęła się. Byłam pewna, że zaraz zapyta czy ze sobą spaliśmy.
- Fajnie. – Powiedziałam i również się do niej uśmiechnęłam.
- Zabezpieczaliście się, prawda? – Zapytała nie przestając się uśmiechać.
- Maaamo, czy za każdym razem musisz mnie o to pytać? Nadal jestem dziewicą. Cieszysz się? – Powiedziałam.
- Oj, tak tylko pytam z ciekawości. Nie mam nic przeciwko temu, żebyście ze sobą spali. Tylko chciałam wiedzieć. Źle oceniłam Harrego. – Powiedziała i uśmiechnęła się. Porozmawiałyśmy jeszcze przez chwilę a później ja poszłam do swojego pokoju i jak zwykle przygotowałam się do spania. Położyłam się w łóżku i zaczęłam myśleć o mamie i siostrze Harrego. Zależało mi na tym, żeby mnie polubiły. Myślałam o tym tak długo, aż w końcu zasnęłam.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 8



Kiedy wstałam ubrałam się, zjadałam śniadanie i poszłam do pracy. Dzisiaj byłam na zmianie od 13 do 20. Po pracy pożegnałam się z Isabelle, z którą zazwyczaj byłam na zmianie i wyszłam. Dzisiaj Harry po mnie nie przyjechał. Miałam po pracy pójść do przyjaciółki. Ostatnio rzadko się z nią widywałam, bo większość czasu spędzałam z Harrym. Ona mieszkała niedaleko, więc jakimś cudem Harry jednak zgodził się, żebym poszła na piechotę. Kiedy przechodziłam obok jakiegoś baru zobaczyłam dwóch chłopaków, którzy się bili. Od razu przypomniał mi się Harry i to jak prawie zabił faceta, który dobierał się do mnie na imprezie. Tutaj jednak różnica była taka, że raz obrywał jeden raz drugi. Przechodząc obok starałam się nie zwracać na nich uwagi, żeby ich nie prowokować. Spojrzałam na nich i zobaczyłam, że spod czapki jednego z nich wystają ciemne loki. Nie, to nie mógł być Harry. Co on miałby tu robić? I po co miałby się z kimś bić? Stanęłam na chwilę. Spojrzałam jeszcze raz. Zobaczyłam twarz jednego z nich. To był on!
- Harry! – Krzyknęłam i podbiegłam do nich. Spojrzał na mnie i odsunął się od swojego przeciwnika.
- Lily, odejdź stąd, tutaj jest niebezpiecznie. – Powiedział i spojrzał na mnie.
- Co… co ty tutaj robisz?! – Krzyknęłam.
- Posłuchaj mnie, nie powinno cię tutaj być. – Powiedział i odwrócił się. Facet za nim zbliżył się do niego i chciał go uderzyć, ale Harry chwycił jego pięść tuż przed swoją twarzą, odwrócił rękę tego faceta za jego plecy i pchnął go na ziemię. Tamten wstał i podszedł do mnie. Harry od razu stanął pomiędzy nami.
- Jesteś dziewczyną Harrego? – Zapytał i zaśmiał się.
- Tak, a co? – Odpowiedziałam. Starałam się nie wyglądać na przerażoną.
- Nie wyglądasz. – Powiedział i zaśmiał się ponownie. – Jestem Dylan.
- Odejdź od niej i nawet się nie zbliżaj! – Warknął Harry.
- Nie wydaje ci się, że Harry jest dla ciebie zbyt niebezpieczny?
- Nie. – Powiedziałam chłodnym tonem. Harry stał pomiędzy nami, nie pozwalając Dylanowi się do mnie zbliżyć.
- Lily proszę cię odejdź stąd. – Powiedział Harry przez zaciśnięte zęby.
- On jest bardzo niebezpieczny. Spytaj się go, dlaczego mnie zaatakował. – Powiedział Dylan i wskazał głową na Harrego.
- Harry? – Nie wiedziałam, co tutaj się dzieje. Było dosyć ciemno, dopiero teraz zobaczyłam, że twarz przeciwnika Harrego krwawi.
- Zasłużył sobie. – Powiedział Harry.
- No powiedz jej, co takiego strasznego zrobiłem.
- Lily, pamiętasz, co ci mówiłem? O mojej siostrze? – Spojrzał na mnie. Przytaknęłam głową. – To jest kumpel tego skurwiela, który ją… no wiesz. – Powiedział Harry. Był wściekły.
- Skąd o tym wiesz? – Zapytałam.
- Widziałem go na komendzie policji, kiedy złapali tamtego łajdaka. Próbował go wyciągnąć. Ale na szczęście mu się nie udało. – Powiedział nadal wściekły.
- A dlaczego go pobiłeś? – Spytałam. Dylan wyglądał na zadowolonego z siebie.
- Bo się do niego odezwałem! – Krzyknął i zaczął się śmiać.
- Co? – To nie możliwe, żeby tylko za to Harry go pobił.
- Nie za to, że się do mnie odezwał. Za to, co powiedział.
- Co takiego powiedział? – Zapytałam. Dylan przestał się już uśmiechać. Myślał chyba, że ucieknę kiedy tylko usłyszę, że mój chłopak rzucił się na niego za to, że tamten się do niego odezwał.
- Że żałuje, że nie było go tamtej nocy z jego koleżką. Wtedy oboje by się zabawili! – Krzyknął Harry i odwrócił się uderzając Dylana w brzuch tak mocno, że tamten zgiął się w pół. Doskonale rozumiałam, dlaczego był taki wściekły, ale nie chciałam, żeby zrobił komuś krzywdę.
- Spokojnie Harry. Rozumiem, że cię to wkurzyło, ale jemu właśnie o to chodzi. On cie prowokuje! – Krzyknęłam i złapałam Harrego za rękę. – Nie rób tego, jeżeli go pobijesz, skończy się to w sądzie. A ze względu na to, że nie wiesz, kiedy przestać, możesz go zabić. Nie chcę żeby cię zamknęli Harry. – Powiedziałam i pocałowałam go. – Chodźmy stąd, proszę. – Powiedziałam cicho. Harry jeszcze raz spojrzał na Dylana, który zwijał się z bólu. Następnie spojrzał na mnie i odeszliśmy stamtąd. Poszliśmy do jego samochodu i Harry powiedział, że odwiezie mnie to przyjaciółki. Zgodziłam się. Na myśl przyszło mi pewne pytanie.
- Harry?
- Hmm?
- Co robiłeś w tym barze? – Spytałam nerwowo bawiąc się włosami.
- Poszedłem tam na chwilę. Kumpel miał do mnie sprawę i chcieliśmy porozmawiać. Akurat był tam, więc pojechałem do tego baru. – Powiedział. Uspokoiło mnie to trochę. Podjechaliśmy pod dom Mary – mojej przyjaciółki. Harry otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Kiedy wyszłam z samochodu pocałował mnie i pożegnał się ze mną. Uparł się, że po mnie później przyjedzie. Mogłam pójść na piechotę, ale Harry bał się o moje bezpieczeństwo. Zgodziłam się, wiedziałam, co przeszedł i rozumiałam jego niepokój. Kiedy Mary otworzyła mi drzwi, Harry odjechał. Cieszyłam się, że nareszcie się z nią spotkałam. Brakowało mi jej. Długo rozmawiałyśmy o mnie i o Harrym. W końcu zadała mi pytanie, którego nienawidziłam.
- A wy już… no wiesz… robiliście to? – Spytała i przyglądała mi się z zaciekawieniem. Czemu wszystkich tak interesowało, czy straciłam z Harrym dziewictwo?!
- Nie, jeszcze nie. Nie spieszy mi się z tym. – Powiedziałam spokojnie.
- A Harremu? – Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Sama nie byłam pewna.
- No cóż… on… sama nie wiem. – Powiedziałam wzruszając ramionami. Wiem, że spał już z wieloma dziewczynami, ale sam mówił mi, że ja jestem inna. Nie chciałam o tym rozmawiać. Zmieniłam temat.
- Cały czas gadamy o mnie i o nim… Porozmawiajmy o tobie. Co słychać? – Spytałam. Chwilę później rozmawiałyśmy już o chłopaku, którego poznała na jakiejś imprezie. Gadałyśmy nie tylko o tym, ale też o innych rzeczach. Cieszyłam się, że nareszcie mogłam spędzić z nią trochę czasu. Później Harry przyjechał po mnie i odwiózł mnie do domu. Jak zwykle, kiedy się żegnaliśmy pocałował mnie przed drzwiami. Umówiliśmy się na jutro. Mieliśmy jak zwykle posiedzieć u niego. Harry pojechał a ja weszłam do domu. Moja mama spała. Po cichu poszłam do swojego pokoju. Poszłam się umyć. Później przygotowałam się do spania i położyłam w łóżku. Cieszyłam się, że jutro Harry zabierze mnie do siebie. Lubiłam przebywać u niego w domu. Czułam się tam jak u siebie. Kilka razy proponował mi żebym została na noc, ale nie zostawałam. Nie byłam pewna czy powinnam. Dzisiaj po drodze, kiedy odwoził mnie do domu rozmawialiśmy o tym. Miałam jutro zostać u niego na noc. Musiałam jeszcze poinformować o tym moją mamę. Byłam pewna, że znowu zacznie gadać o prezerwatywach, ale trudno. Jakoś może to wytrzymam. Pomyślałam. Zastanawiałam się, przez chwilę nad jutrem i nad tym, jaką wezmę piżamę. Na pewno nie tą, w której raz otworzyłam mu drzwi. Postanowiłam, że rano czegoś poszukam i zasnęłam.