środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 18

Podszedł bliżej. Zaczęłam się bać. Miałam złe przeczucia.
- Jak mogłeś?! – Krzyknął na Louisa. Wiedział, że to on pocałował mnie? O matko! On musiał stać tutaj cały czas, a ja go nie widziałam. Teraz miałam wyrzuty sumienia. Jak ja mogłam całować się z Louisem?! I dlaczego sprawiało mi to taką przyjemność?!
- Harry, proszę cię uspokój się! – Krzyczałam. Nie chciałam, żeby skrzywdził Louisa. Właśnie zniszczyłam ich przyjaźń. Jak ja mogłam?! Dlaczego go nie powstrzymałam?! Kochałam go może jednak bardziej niż myślałam, ale Harrego kochałam bardziej. Mimo wszystko. Bałam się, że zrobi coś Louisowi. Podszedł do niego.
- Jak mogłeś?! I ty niby jesteś moim przyjacielem?! – Krzyczał Harry. Bałam się coraz bardziej. Stanęłam między nimi.
- Lily, odejdź. Proszę cię. – Powiedział cicho Louis.
- Nawet się do niej nie odzywaj! – Krzyknął Harry.
- Stary, może wyjdziemy ze szpitala? Nie ma sensu robić tutaj scen. – Powiedział mój przyjaciel i udał się z Harrym do wyjścia. Poszłam za nimi. Bardzo bałam się o Louisa. Nie chciałam żeby Harry go skrzywdził. Byliśmy już przed szpitalem.
- Jak mogłeś mi to zrobić?! Przyjaciele tak nie postępują! Chwile mnie nie było a ty się do mojej dziewczyny dobierasz?! Pomyśleć, co by było jakbym was samych u ciebie w domu zostawił! Zerżnąłbyś ją?! – Krzyczał Harry. Jak on mógł. Jak mógł mówić tak o mnie i o Louisie.
- Harry, przestań! Myślisz, że jedyne, czego chcę to ją przelecieć?! – Krzyknął Louis. Czy oni zdawali sobie sprawę, że byłam tuż obok?!
- A może nie?! Myślisz, że nie wiem, co ci chodzi po głowie?! – Krzyknął Harry i lekko go popchnął.
- Ja ją kocham! Nigdy bym jej nie skrzywdził. Myślisz, że chciałbym popełnić samobójstwo tylko, dlatego, że chcę się z nią przespać?! – Krzyknął Louis.
- Czyli jednak chcesz?! – Mój chłopak był coraz bardziej wściekły. Przypomniałam sobie jak myślałam o tym, jakby to było przespać się z Louisem. Dlaczego ja o tym myślałam?!
- Tak, ale z miłości Harry! Z miłości. Kocham ją i nigdy bym jej nie skrzywdził, a jej pierwszy raz powinien być wyjątkowy. Ty ją przelecisz i zostawisz. – Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę.
- A więc wyjątkowy będzie tylko, jeżeli będzie z tobą, tak?! Gdybym chciał tylko się z nią przespać, nie byłbym już z nią po tym jak powiedziała mi, że nie jest gotowa. – Harry miał rację. Wiedziałam, że mnie kocha. Ale czy wszyscy musieli to słyszeć?!
- Przestań Styles! Zachowujesz się jak dziecko! – Krzyknął Louis.
- Jak dziecko?! Czy ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, co zrobiłeś?! Całowałeś MOJĄ dziewczynę! Wbiłeś mi nóż w plecy! – Mój ukochany był wściekły już chciał uderzyć Louisa, kiedy stanęłam między nimi.
- Harry posłuchaj mnie. To też moja wina. On mnie nie zmuszał! Ja też tego chciałam. – Powiedziałam i rozpłakałam się. Padłam na kolana. Klęczałam na ziemi i nie mogłam przestać płakać. Oboje uklęknęli obok mnie.
- Kochanie… to nie twoja wina. To on cię pocałował. – Powiedział Harry.
- Wcale nie! Ja tego chciałam! Po…podobało mi się! Przepraszam Harry! – Wykrzyczałam szlochając. Nie mogłam wstać. Płakałam. Harry mnie przytulił. Nic z tego nie rozumiałam. Przecież go skrzywdziłam. Co ja sobie myślałam?! Jak ja mogłam?!
- Podobało jej się. – Mruknął pod nosem Louis klęcząc obok nas. Czułam, że się uśmiecha. Harry lekko uderzył go w twarz. Lekko jak na Harrego.
- Lily… kochanie… to naprawdę nie była twoja wina. On grał na twoich uczuciach. Wcale tego nie chciałaś. Było ci go po prostu żal, przez to, co się stało. Miałaś wyrzuty sumienia za to, że chciał zrobić coś BARDZO GŁUPIEGO tylko, dlatego, że nie potrafisz odwzajemnić jego uczuć. Całowałaś go tylko, dlatego, że podświadomie chciałaś mu to wynagrodzić. – Powiedział mój ukochany przytulając mnie mocno. Może i miał rację.
- Harry… nawet, jeśli to prawda… ja i tak zrobiłam coś głupiego. Jak ja mogłam?! Widziałeś to, prawda?! Cały czas nas obserwowałeś, prawda?! – Krzyczałam. Płakałam. Nie wiedziałam, co robić.
- Tak widziałem was. Nie ukrywam, że zabolało mnie to, co zobaczyłem. Ale tylko, dlatego, że mój własny przyjaciel całował moją dziewczynę. I to jeszcze w taki sposób! Ale ty mnie nie zraniłaś. Oboje wiemy, że to dla ciebie nic nie znaczyło. – Pocieszał mnie dalej Harry. Skoro to dla mnie nic nie znaczyło to, dlaczego mi się podobało?!
- Ale… przecież… nawet jeśli to nic dla mnie nie znaczyło, to dlaczego mi się podobało?! – Krzyczałam.
- No, cóż to też nie była do końca twoja wina… tylko Louisa. Może po prostu dobrze całuje?
- Może. – Mruknęłam cicho pod nosem i znów się rozpłakałam. Przypomniałam sobie, jak zastanawiałam się, jakby to było gdybym straciła dziewictwo właśnie z Louisem. To akurat była tylko i wyłącznie moja wina. Musiałam o tym powiedzieć Harremu, pomimo, że Louis pewnie też to usłyszy. Kiedy już otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, zamiast tego się rozpłakałam. Znowu.
- Lily… on ma rację. To wszystko to była tylko i wyłącznie moja wina. Przepraszam cię. Nie możesz się tym zamartwiać. To nie jest twoja wina. – Powiedział Louis. Harry nie pozwalał mu się zbytnio do mnie zbliżyć.
- Przestańcie do cholery! To była moja wina! Ja… przez chwilę nawet zastanawiałam się… jak by to było… gdybym… ja… gdybym… straciła dzie… dziewictwo z Louisem. – Powiedziałam i znów się rozpłakałam. Nienawidziłam samej siebie! Jak ja mogłam?! Tak bardzo tego żałowałam.
- To też nie była do końca twoja wina. Mówiłem ci jak bardzo boli mnie… boli mnie sama myśl o tym, że Harry… cię dotyka. Że to właśnie z nim stracisz cnotę. Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale zawsze miałem nadzieję, że to będę ja. I kiedy nasłuchałaś się tego jak bardzo cierpię na samą myśl o tym wszystkim. O tym jak on cię dotyka… Zaczęłaś zastanawiać się jakby to było ze mną, żeby nie mieć wyrzutów sumienia. Żeby jak to Harry mówił… wynagrodzić mi to. Ale dobrze wiesz, że byś tego nie zrobiła. Nie skrzywdziłabyś tak Harrego i tym samym siebie. Wiem to. – Powiedział Louis. Chyba miał rację, ale mimo wszystko nadal czułam się przez to wszystko paskudnie.
- Harry… przepraszam cię. Chciałem, chociaż raz… poczuć jej usta. Chociaż ten jeden, jedyny raz móc ją pocałować. Tylko raz. Nie chcę i nie chciałem ci jej zabrać. Po za tym ona kocha ciebie. Nie mnie. Prawda jest taka, że kocham ją, a ty jesteś moim przyjacielem. Chociaż ja nie zachowałem się jak przyjaciel. Wiem, że źle zrobiłem. To wręcz niewybaczalne, ale postaw się na moim miejscu. Gdybyś miał prawdopodobnie na zawsze stracić ukochaną osobę… chciałbyś móc pocałować ją, chociaż raz. – Powiedział mój przyjaciel. Do oczu znów napłynęły mi łzy. Tak bardzo raniłam Louisa. Czemy musiałam tak bardzo krzywdzić wszystkich, których kocham?!
- Louis, źle zrobiłeś i powinienem ci wpieprzyć i nigdy więcej się do ciebie nie odzywać, ale teraz rozumiem, czemu to zrobiłeś. To nie znaczy, że ci całkowicie wybaczyłem, ale rozumiem cię. Nie wyobrażam sobie, co bym zrobił gdyby Lily była z tobą. Więc postaram się o tym zapomnieć, ale jeśli zrobisz to jeszcze raz to ci tak wpierdolę, że się nie pozbierasz. – Powiedział Harry.
- Rozumiem. Przepraszam jeszcze raz. – Powiedział Louis.
- Dobra, niech ci będzie. Ale jeżeli jeszcze raz choćby spróbujesz ją tknąć to obiecuję ci, że tak ci wpierdolę, że nigdy więcej nawet nie pomyślisz, o tym, żeby dotknąć Lily! A teraz chodź odwieziemy cię do domu.
- Nie trzeba, przejdę się.
- Tak, a po drodze rzucisz się pod samochód? Nie, nie, wolę się upewnić, że znowu sobie czegoś nie zrobisz. Głównie ze względu na to, co się działo z, Lily, kiedy cię znalazła. – Powiedział mój ukochany, podczas gdy wszyscy szliśmy do samochodu.
- To ty mnie znalazłaś? – Zapytał Louis. Był lekko zszokowany.
- T…tak. – Odpowiedziałam. Kiedy tylko o tym pomyślałam, znów miałam przed oczami Louisa leżącego na podłodze w łazience. Do oczu znów napłynęły mi łzy.
- Nie płacz. Proszę. – Powiedział Louis i przytulił mnie.
- Łapy przy sobie! – Krzyknął na niego Harry.
- Dobrze, dobrze. Przepraszam cię Lily. Za wszystko. Za to, że musiałaś patrzeć na mnie… nieprzytomnego w łazience, za to, że chciałem się zabić, chociaż jedynym powodem było to, że nie mogłem sobie wyobrazić życia w świadomości, że wiesz, co do ciebie czuję, ale nie jesteś w stanie tego odwzajemnić. I przepraszam cię, za… ten pocałunek. Bardzo przepraszam.
- Louis, nie jestem na ciebie zła. Mów, co chcesz, ale to była też moja wina. Mogłam cię odepchnąć, ale tego nie zrobiłam. Mało tego, jeszcze mi się podobało. – Powiedziałam a po policzkach znów popłynęły mi łzy.
- Lily, kochanie, czy cały czas będziesz teraz opowiadać jak to ci się podobało jak się całowałaś z Louisem? – Zapytał zniecierpliwiony Harry i zaśmiał się.
- Zamknijmy po prostu już ten temat. – Powiedziałam. Louis i Harry się ze mną zgodzili. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Nadal źle się czułam z tym, co zrobiłam, ale bardzo starałam się o tym nie myśleć.
                                                                                 ***
Kiedy już odwieźliśmy Louisa i weszliśmy do domu Harrego poszliśmy do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Mocno przytulałam się do Harrego. Nie zasługiwałam na niego. Nienawidziłam samej siebie za to, co zrobiłam.
- Kochanie… - Zaczął Harry.
- Hmm?
- Dosyć długo się całowaliście… ty i Louis… - Przypomniał mi.
- Harry… przepraszam. – Powiedziałam. Miałam dosyć samej siebie.
- Nie chodzi mi o to. Wiesz… tyle to trwało… ten wasz pocałunek i jak twierdzisz to było… przyjemne i podobało ci się… - Mówił dalej.
- Przejdź do rzeczy Harry… proszę, nie chcę o tym myśleć.
- Ja też umiałbym cię tak pocałować. Nawet lepiej. – Powiedział Harry i uśmiechnął się do mnie.
- Brzmi ciekawie. – Odpowiedziałam.
- Wstań. – Powiedział.
- Po co? – Zapytałam wstając. Harry podniósł się zaraz po mnie i przesunął mnie pod ścianę. Teraz już wiedziałam, o co mu chodzi. Uśmiechnął się do mnie i przywarł swoimi ustami do moich. Zaczął mnie całować. Przycisnął mnie trochę mocniej do ściany. Jego ciało było tak blisko mojego, że bliżej być nie mogło. Następnie, nie przestając mnie całować oplótł swoje ręce wokół mojej talii, a ja swoje wokół jego szyi. Całował mnie tak namiętnie. Jak nigdy przedtem. To było niesamowite. Było też bardzo przyjemne. O wiele przyjemniejsze niż wtedy z Louisem. Harrego kochałam bardziej. Z nim było inaczej. Całował mnie i całował. To było tak niesamowicie przyjemne. Czemu nigdy wcześniej tego nie robił w taki sposób?! Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Z każdą kolejną sekundą całowaliśmy się coraz namiętniej. To było wspaniałe. Nie mogłam się tym nacieszyć. Nie wystarczał mi ten pocałunek. Chciałam więcej. Wtedy zrozumiałam. Harry to ten jedyny. Chcę jego i tylko jego. Jestem gotowa. Kiedy coraz bardziej zaczynało brakować mi tlenu Harry oderwał swoje usta od moich. Chciałam więcej. Potrzebowałam więcej.
- I jak? – Zapytał Harry.
- Cudownie. To było o wiele przyjemniejsze niż z Louisem. Zwłaszcza, ze to ty jesteś miłością mojego życia, mimo wszystko. Harry, kocham cię! Czemu wcześniej mnie tak nie całowałeś?
- Trzymałem to na wyjątkową okazję.
- Harry, kocham cię. Jestem gotowa. Kochaj się ze mną. 
_______________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że ten rozdział się spodobał i będziecie czekać na następny :) Zapraszam do komentowania, to bardzo motywuje. Jeżeli przeczytałeś, skomentuj. Wtedy wiem, że ktoś to czyta, że mu się podoba, i że jest sens dalej pisać bo są czytelnicy. Tak więc zapraszam do komentowania i czekajcie na następny rozdział, powinien pojawić się już niebawem ;) 

3 komentarze:

  1. Dawaj szybko nexta! ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Meega! Next! Next! Next! ����

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny idealny świetny.. Szybko pisz następne już nie mogę się doczekać (adminka food)

    OdpowiedzUsuń