Kiedy rano
się obudziłam znów nie było obok mnie Harrego. Poszłam do kuchni, ale tam też
go nie było. Śniadanie było już gotowe, ale nie było mojego ukochanego.
Zauważyłam, że na lodówce wisi jakaś karteczka. Podeszłam i przeczytałam ją. Z
tego, co Harry na niej napisał wynikało, że musiał coś załatwić i wróci
niebawem, a śniadanie muszę zjeść sama. Usiadłam, więc i zaczęłam jeść. Kiedy
skończyłam posprzątałam i poszłam się umyć, a następnie ubrać. Poszłam do
salonu. Chciałam obejrzeć coś w telewizji czekając na Harrego. Usiadłam przed
telewizorem i nawet nie zdążyłam go włączyć, kiedy usłyszałam, że ktoś otwiera
drzwi. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam Harrego. Uśmiechnął się do mnie.
- Dzień
dobry kochanie. Mam dla ciebie niespodziankę. – Powiedział całując mnie w
policzek.
- Jaką? –
Zapytałam z zaciekawieniem.
- Byłem w
pracy, porozmawiałem z szefem i wziąłem wolne. Na tydzień. Specjalnie dla
ciebie. Będziemy mogli spędzać każdą chwilę razem. – Powiedział wesoło. Nie
przemyślał jednak, że ja muszę chodzić do pracy.
- To
cudownie, ale ja… - Zaczęłam mówić, ale mi przerwał.
- Ty też
masz wolne. Byłem w księgarni i wszystko załatwiłem. – Powiedział uśmiechając
się. Przytuliłam go. Bardzo się cieszyłam, że będziemy mieli więcej czasu dla
siebie. Nie wiedziałam dokładnie, kiedy wróci mama, ale powinna być za kilka
dni. Musiałam, jeszcze dzisiaj podjechać do domu i sprawdzić jak się ma kot.
Ustaliliśmy z Harrym, że pojedziemy tam teraz. Kiedy już wyjechaliśmy dostałam
wiadomość od mamy. Napisała, że wróci za 5 dni. Później miała do mnie
zadzwonić. Kiedy z Harrym byliśmy już pod moim domem zobaczyłam Louisa. Stał
pod moimi drzwiami. Jakby na mnie czekał. Wyszliśmy z Harrym z samochodu.
- Cześć
Louis. – Powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Cześć. –
Powiedział uśmiechając się. – Harry możemy porozmawiać? – Zapytał.
- Jasne. –
Odpowiedział mój chłopak. Oni zostali przed domem a ja weszłam do środka.
Poszłam uzupełnić braki w miskach mojego zwierzaka, który odpoczywał w moim
pokoju. Posiedziałam z nim chwilę. Nie przejął się zbytnio moją obecnością.
Kiedy stałam przy drzwiach i już miałam wychodzić usłyszałam jak Harry kłóci
się z Louisem. Stałam przy drzwiach z ręką na klamce i słuchałam.
- Zrozum!
Ona nie jest taka jak te twoje poprzednie! Nie pasujecie do siebie. Ona jest
delikatna, wrażliwa i miła. Nie jest taka jak one. Nie chce ci wskoczyć od razu
do łóżka. Kocha cię, ale możesz ją skrzywdzić. – Powiedział Louis. Byłam w
szoku. Nie rozumiałam, o co chodzi.
- Ja też ją
kocham! Nie chcę jej skrzywdzić. Myślisz, że chodzi mi tylko o to żeby ją
przelecieć?! – Krzyknął Harry.
- Tak jak
wszystkie poprzednie? Je też podobno kochałeś, ale jakimś dziwnym trafem
wszystkie te związki kończyły się po tym jak przespałeś się ze swoją
dziewczyną.
- To nie ja
je kończyłem, tylko one. Chodziło im tylko o jedno.
- A tobie
nie? Przestań pieprzyć głupoty! Nie pamiętasz, co było z Sarą?
- To była
inna sytuacja.
- Tak,
jasne. Posłuchaj mnie, ona do ciebie nie pasuje. Jest zbyt wrażliwa.
Skrzywdzisz ją i to bardzo. Ona się zaangażowała w ten związek.
- Ja też!
Kocham ją. Ile razy mam ci powtarzać?
- Jeżeli ją
skrzywdzisz, pożałujesz tego! – Krzyknął Louis.
- Co ci tak
na niej zależy? Czy… ty się w niej zakochałeś? – Zapytał Harry. Kiedy to
usłyszałam serce na chwilę mi stanęło a następnie bardzo przyspieszyło.
Przecież to było nie możliwe. Louis nie mógł być we mnie zakochany.
- Odpowiedz!
– Krzyknął Harry. Byłam pewna, że Louis powie mu, że martwi się o mnie tylko, dlatego,
że się przyjaźnimy. Niestety się myliłam.
- To nie ma
znaczenia.
- Czemu mi
tego wcześniej nie powiedziałeś?
- Bo ty
jesteś moim kumplem, a ona jest z tobą szczęśliwa. – Powiedział cicho Louis. Nie
wiedziałam, co mam zrobić. Nie wierzyłam w to. To było niemożliwe. Kiedyś ja
się w nim podkochiwałam, ale poznałam Harrego. Ciekawe, co by się stało gdyby
mi to powiedział wcześniej. Może teraz byłabym z nim…
- Zamierzasz
jej o tym powiedzieć? – Zapytał go Harry.
- Powinna
wiedzieć, ale nie chcę jej mącić w głowie. Ona kocha ciebie. Nie mnie. –
Powiedział. Miał taki smutny ton głosu. Było mi go szkoda. Chciałam go teraz
przytulić i pocieszyć, ale nie mogłam.
- Nie wiem …
co mam powiedzieć. – Odpowiedział mu mój chłopak.
- Nic…
lepiej ja już pójdę. – Odpowiedział mój przyjaciel. Otworzyłam drzwi i wyszłam
z domu udając, że nic nie słyszałam. Uśmiechnęłam się do nich obu. Louis był
taki smutny.
- Coś się
stało? – Spytałam udając, że o niczym nie wiem. Harry spojrzał na mnie i
odezwał się.
- Louis musi
ci o czymś powiedzieć. – Powiedział Harry i poszedł do samochodu. Stresowałam
się. Nie wiedziałam, co mam zrobić, ani co powiedzieć.
- W sumie to
nie chciałem ci o tym mówić… No, ale chyba muszę. Jeżeli Harry uznał, że musisz
wiedzieć to pewnie tak jest. Posłuchaj… Lily… Ja nie wiem jak to powiedzieć,
wiec powiem prosto z mostu. Kocham cię. – W jego oczach zobaczyłam ból.
Cierpiał i to przeze mnie. Ja jego też kochałam, ale tylko, jako przyjaciela.
- Louis… Ja…
nie wiem, co mam teraz zrobić. Wiesz, że kocham Harrego. Ciebie też, ale nie w
ten sposób… nie chcę ci sprawdzać przykrości ani cię krzywdzić, ale wiesz, że
to nie możliwe… - Powiedziałam. Do oczu napłynęły mi łzy. Nie wiedziałam, co
zrobić.
- Wiem o tym…
- Powiedział mój przyjaciel. Widziałam, że walczy sam ze sobą. W jego oczach
nadal był ból. Patrzył na mnie jak na najpiękniejszą osobę na świecie. Był
przepełniony bólem i smutkiem. Mnie też to bolało. Po policzkach popłynęły mi
łzy. Staliśmy przez chwilę w milczeniu. Żadne z nas nie było w stanie
powiedzieć ani słowa. Otarł moje łzy ręką.
- Nie płacz.
To nie twoja wina, że mnie nie kochasz. Jesteś szczęśliwa z Harrym, a ja nie
będę się wtrącać. – Powiedział. Głos mu się trząsł. Nie widziałam go jeszcze w
takim stanie.
- Posłuchaj.
Ja ciebie też kocham, ale nie tak jakbyś chciał. – Powiedziałam, a po moich
policzkach ciekły strumienie łez.
- Wiem.
Jestem tylko twoim przyjacielem, ale to, co do ciebie czuję nic nie zmienia.
Zawsze możesz na mnie liczyć. – Powiedział i jemu też łzy napłynęły do oczu. Tak
bardzo chciałam móc coś na to poradzić. Móc odwzajemnić jego uczucia, ale nie byłam
w stanie. Nie umiałam nic z tym zrobić. Patrząc na niego widziałam jak bardzo
go ranię. Przytuliłam go. Staliśmy tak przez chwilę, a następnie on odszedł ode
mnie i nie odezwał się już ani słowem. Stałam przed domem i nie mogłam się
ruszyć. Spojrzałam na siedzącego w samochodzie Harrego. On także nie był
zadowolony z obrotu spraw. Ruszyłam w stronę samochodu cały czas płacząc.
Wsiadłam do środka i spojrzałam na Harrego.
- To nie jest
twoja wina. – Powiedział.
- Tak, ale
okropnie się z tym wszystkim czuję. Jedźmy już. – Powiedziałam. Ruszyliśmy.
- Jesteś
pewna, że to mnie kochasz? – Zapytał Harry.
- Tak,
jestem pewna. – Powiedziałam cicho. Nic więcej nie byłam w stanie już
powiedzieć. Chciałam po prostu móc się wypłakać. Resztę drogi spędziliśmy w
milczeniu. Kiedy dotarliśmy na miejsce mój ukochany pomógł mi wysiąść z
samochodu, bo sama nie byłam w stanie. Kiedy weszliśmy do domu od razu poszłam
do salonu, usiadłam na kanapie, podciągnęłam swoje kolana pod brodę i dalej
płakałam. Nie wiedziałam, co robić. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Czułam
się fatalnie. Miałam dosyć wszystkiego. Harry wszedł do pokoju i usiadł obok
mnie. Przytulił mnie i zaczął pocieszać, ale to nic nie dało.
-
Potrzebujesz czegoś? – Zapytał Harry. Cieszyłam się, że jest przy mnie.
- Nic, tylko
ciebie. – Powiedziałam i rozszlochałam się. On pocieszał mnie przez godzinę, aż
w końcu się trochę uspokoiłam i zabrakło mi łez.
- Posłuchaj
Lily… Nie możesz się tym tak zadręczać. – Powiedział Harry. Nie odezwałam się
ani słowem. Nie miałam na to siły.
- Co mam
zrobić, żebyś przestała o tym myśleć? – Zapytał. Spojrzałam na niego. Do głowy
wpadł mi pewien pomysł. Harry prawdopodobnie by się ucieszył, ale czy to był
dobrzy pomysł? Nie byłam pewna. Może to pomogłoby mi o tym zapomnieć, ale nie
byłam pewna czy tego chcę.
- Może…
byśmy… No wiesz… - Powiedziałam. Harry uśmiechnął się.
- Pragnę tego
najbardziej na świecie. Ale może innym razem? Nie chcę żebyś zrobiła to ze mną
tylko po to, żeby zapomnieć o dzisiejszym zajściu. Musisz być gotowa i pewna,
że tego chcesz. Innym razem.
- Masz rację…
- Powiedziałam. Byłam bardzo zmęczona dzisiejszym dniem. Poszliśmy, wiec spać.
Przez całą noc Harry tulił mnie do siebie i nie wypuszczał z ramion.
Kiedy next?
OdpowiedzUsuńdzisiaj dodam :)
Usuń