sobota, 14 marca 2015

Rozdział 15



                                                                          
Kiedy rano się obudziłam znów nie było obok mnie Harrego. Poszłam do kuchni, ale tam też go nie było. Śniadanie było już gotowe, ale nie było mojego ukochanego. Zauważyłam, że na lodówce wisi jakaś karteczka. Podeszłam i przeczytałam ją. Z tego, co Harry na niej napisał wynikało, że musiał coś załatwić i wróci niebawem, a śniadanie muszę zjeść sama. Usiadłam, więc i zaczęłam jeść. Kiedy skończyłam posprzątałam i poszłam się umyć, a następnie ubrać. Poszłam do salonu. Chciałam obejrzeć coś w telewizji czekając na Harrego. Usiadłam przed telewizorem i nawet nie zdążyłam go włączyć, kiedy usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam Harrego. Uśmiechnął się do mnie.
- Dzień dobry kochanie. Mam dla ciebie niespodziankę. – Powiedział całując mnie w policzek.
- Jaką? – Zapytałam z zaciekawieniem.
- Byłem w pracy, porozmawiałem z szefem i wziąłem wolne. Na tydzień. Specjalnie dla ciebie. Będziemy mogli spędzać każdą chwilę razem. – Powiedział wesoło. Nie przemyślał jednak, że ja muszę chodzić do pracy.
- To cudownie, ale ja… - Zaczęłam mówić, ale mi przerwał.
- Ty też masz wolne. Byłem w księgarni i wszystko załatwiłem. – Powiedział uśmiechając się. Przytuliłam go. Bardzo się cieszyłam, że będziemy mieli więcej czasu dla siebie. Nie wiedziałam dokładnie, kiedy wróci mama, ale powinna być za kilka dni. Musiałam, jeszcze dzisiaj podjechać do domu i sprawdzić jak się ma kot. Ustaliliśmy z Harrym, że pojedziemy tam teraz. Kiedy już wyjechaliśmy dostałam wiadomość od mamy. Napisała, że wróci za 5 dni. Później miała do mnie zadzwonić. Kiedy z Harrym byliśmy już pod moim domem zobaczyłam Louisa. Stał pod moimi drzwiami. Jakby na mnie czekał. Wyszliśmy z Harrym z samochodu.
- Cześć Louis. – Powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Cześć. – Powiedział uśmiechając się. – Harry możemy porozmawiać? – Zapytał.
- Jasne. – Odpowiedział mój chłopak. Oni zostali przed domem a ja weszłam do środka. Poszłam uzupełnić braki w miskach mojego zwierzaka, który odpoczywał w moim pokoju. Posiedziałam z nim chwilę. Nie przejął się zbytnio moją obecnością. Kiedy stałam przy drzwiach i już miałam wychodzić usłyszałam jak Harry kłóci się z Louisem. Stałam przy drzwiach z ręką na klamce i słuchałam.
- Zrozum! Ona nie jest taka jak te twoje poprzednie! Nie pasujecie do siebie. Ona jest delikatna, wrażliwa i miła. Nie jest taka jak one. Nie chce ci wskoczyć od razu do łóżka. Kocha cię, ale możesz ją skrzywdzić. – Powiedział Louis. Byłam w szoku. Nie rozumiałam, o co chodzi.
- Ja też ją kocham! Nie chcę jej skrzywdzić. Myślisz, że chodzi mi tylko o to żeby ją przelecieć?! – Krzyknął Harry.
- Tak jak wszystkie poprzednie? Je też podobno kochałeś, ale jakimś dziwnym trafem wszystkie te związki kończyły się po tym jak przespałeś się ze swoją dziewczyną.  
- To nie ja je kończyłem, tylko one. Chodziło im tylko o jedno.
- A tobie nie? Przestań pieprzyć głupoty! Nie pamiętasz, co było z Sarą?
- To była inna sytuacja.
- Tak, jasne. Posłuchaj mnie, ona do ciebie nie pasuje. Jest zbyt wrażliwa. Skrzywdzisz ją i to bardzo. Ona się zaangażowała w ten związek.
- Ja też! Kocham ją. Ile razy mam ci powtarzać?
- Jeżeli ją skrzywdzisz, pożałujesz tego! – Krzyknął Louis.
- Co ci tak na niej zależy? Czy… ty się w niej zakochałeś? – Zapytał Harry. Kiedy to usłyszałam serce na chwilę mi stanęło a następnie bardzo przyspieszyło. Przecież to było nie możliwe. Louis nie mógł być we mnie zakochany.
- Odpowiedz! – Krzyknął Harry. Byłam pewna, że Louis powie mu, że martwi się o mnie tylko, dlatego, że się przyjaźnimy. Niestety się myliłam.
- To nie ma znaczenia.
- Czemu mi tego wcześniej nie powiedziałeś?
- Bo ty jesteś moim kumplem, a ona jest z tobą szczęśliwa. – Powiedział cicho Louis. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Nie wierzyłam w to. To było niemożliwe. Kiedyś ja się w nim podkochiwałam, ale poznałam Harrego. Ciekawe, co by się stało gdyby mi to powiedział wcześniej. Może teraz byłabym z nim…
- Zamierzasz jej o tym powiedzieć? – Zapytał go Harry.
- Powinna wiedzieć, ale nie chcę jej mącić w głowie. Ona kocha ciebie. Nie mnie. – Powiedział. Miał taki smutny ton głosu. Było mi go szkoda. Chciałam go teraz przytulić i pocieszyć, ale nie mogłam.
- Nie wiem … co mam powiedzieć. – Odpowiedział mu mój chłopak.
- Nic… lepiej ja już pójdę. – Odpowiedział mój przyjaciel. Otworzyłam drzwi i wyszłam z domu udając, że nic nie słyszałam. Uśmiechnęłam się do nich obu. Louis był taki smutny.
- Coś się stało? – Spytałam udając, że o niczym nie wiem. Harry spojrzał na mnie i odezwał się.
- Louis musi ci o czymś powiedzieć. – Powiedział Harry i poszedł do samochodu. Stresowałam się. Nie wiedziałam, co mam zrobić, ani co powiedzieć.
- W sumie to nie chciałem ci o tym mówić… No, ale chyba muszę. Jeżeli Harry uznał, że musisz wiedzieć to pewnie tak jest. Posłuchaj… Lily… Ja nie wiem jak to powiedzieć, wiec powiem prosto z mostu. Kocham cię. – W jego oczach zobaczyłam ból. Cierpiał i to przeze mnie. Ja jego też kochałam, ale tylko, jako przyjaciela.
- Louis… Ja… nie wiem, co mam teraz zrobić. Wiesz, że kocham Harrego. Ciebie też, ale nie w ten sposób… nie chcę ci sprawdzać przykrości ani cię krzywdzić, ale wiesz, że to nie możliwe… - Powiedziałam. Do oczu napłynęły mi łzy. Nie wiedziałam, co zrobić.
- Wiem o tym… - Powiedział mój przyjaciel. Widziałam, że walczy sam ze sobą. W jego oczach nadal był ból. Patrzył na mnie jak na najpiękniejszą osobę na świecie. Był przepełniony bólem i smutkiem. Mnie też to bolało. Po policzkach popłynęły mi łzy. Staliśmy przez chwilę w milczeniu. Żadne z nas nie było w stanie powiedzieć ani słowa. Otarł moje łzy ręką.
- Nie płacz. To nie twoja wina, że mnie nie kochasz. Jesteś szczęśliwa z Harrym, a ja nie będę się wtrącać. – Powiedział. Głos mu się trząsł. Nie widziałam go jeszcze w takim stanie.
- Posłuchaj. Ja ciebie też kocham, ale nie tak jakbyś chciał. – Powiedziałam, a po moich policzkach ciekły strumienie łez.
- Wiem. Jestem tylko twoim przyjacielem, ale to, co do ciebie czuję nic nie zmienia. Zawsze możesz na mnie liczyć. – Powiedział i jemu też łzy napłynęły do oczu. Tak bardzo chciałam móc coś na to poradzić. Móc odwzajemnić jego uczucia, ale nie byłam w stanie. Nie umiałam nic z tym zrobić. Patrząc na niego widziałam jak bardzo go ranię. Przytuliłam go. Staliśmy tak przez chwilę, a następnie on odszedł ode mnie i nie odezwał się już ani słowem. Stałam przed domem i nie mogłam się ruszyć. Spojrzałam na siedzącego w samochodzie Harrego. On także nie był zadowolony z obrotu spraw. Ruszyłam w stronę samochodu cały czas płacząc. Wsiadłam do środka i spojrzałam na Harrego.
- To nie jest twoja wina. – Powiedział.
- Tak, ale okropnie się z tym wszystkim czuję. Jedźmy już. – Powiedziałam. Ruszyliśmy.
- Jesteś pewna, że to mnie kochasz? – Zapytał Harry.
- Tak, jestem pewna. – Powiedziałam cicho. Nic więcej nie byłam w stanie już powiedzieć. Chciałam po prostu móc się wypłakać. Resztę drogi spędziliśmy w milczeniu. Kiedy dotarliśmy na miejsce mój ukochany pomógł mi wysiąść z samochodu, bo sama nie byłam w stanie. Kiedy weszliśmy do domu od razu poszłam do salonu, usiadłam na kanapie, podciągnęłam swoje kolana pod brodę i dalej płakałam. Nie wiedziałam, co robić. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Czułam się fatalnie. Miałam dosyć wszystkiego. Harry wszedł do pokoju i usiadł obok mnie. Przytulił mnie i zaczął pocieszać, ale to nic nie dało.
- Potrzebujesz czegoś? – Zapytał Harry. Cieszyłam się, że jest przy mnie.
- Nic, tylko ciebie. – Powiedziałam i rozszlochałam się. On pocieszał mnie przez godzinę, aż w końcu się trochę uspokoiłam i zabrakło mi łez.
- Posłuchaj Lily… Nie możesz się tym tak zadręczać. – Powiedział Harry. Nie odezwałam się ani słowem. Nie miałam na to siły.
- Co mam zrobić, żebyś przestała o tym myśleć? – Zapytał. Spojrzałam na niego. Do głowy wpadł mi pewien pomysł. Harry prawdopodobnie by się ucieszył, ale czy to był dobrzy pomysł? Nie byłam pewna. Może to pomogłoby mi o tym zapomnieć, ale nie byłam pewna czy tego chcę.
- Może… byśmy… No wiesz… - Powiedziałam. Harry uśmiechnął się.
- Pragnę tego najbardziej na świecie. Ale może innym razem? Nie chcę żebyś zrobiła to ze mną tylko po to, żeby zapomnieć o dzisiejszym zajściu. Musisz być gotowa i pewna, że tego chcesz. Innym razem.
- Masz rację… - Powiedziałam. Byłam bardzo zmęczona dzisiejszym dniem. Poszliśmy, wiec spać. Przez całą noc Harry tulił mnie do siebie i nie wypuszczał z ramion.

2 komentarze: