niedziela, 22 listopada 2015

Rozdział 19

Ostatnia noc nadal siedziała mi w głowie. Wszystko wracało i nie były to niestety przyjemne zdarzenia, doprowadziły mnie tutaj. Leżę w szpitalu, a koło mnie siedzi Louis. Co się stało? Więc zacznijmy od tego, że kilka dni temu ja i Harry... Nie zrobiliśmy tego. Dlaczego? Stwierdził, że nie mogę tego zrobić tej nocy, nie z nim. Powiedział, że nie nadaje się do związków i nie mamy przyszłości, więc lepiej to zakończyć jak najszybciej. "Skarbie, nie nadaję się ani na męża, ani na ojca, ani nawet na chłopaka" to były ostatnie słowa jakie do mnie powiedział. Ostatnie, które wszystko podsumowały. Nie chciał mnie krzywdzić, nie chciał niszczyć mojej przyszłości i nie chciał żebym była z kimś, na kogo jego zdaniem nie zasługuję. To tyle. Twierdził, że nie jest mnie wart, a ja płakałam, błagałam, krzyczałam. Nie pomogło. Nic. Nie chciał ze mną być. Myślał, że w ten sposób nie zniszczy mojego życia, a ja z tego powodu chciałam je zakończyć. Nie wiem co sobie myślałam, ale nie mając jego, nie mam nic. Bez niego nie chcę żyć. Harry nie chce mnie. Nie chce być ze mną, jak twierdzi z własnej winy. Ale tak na prawdę nie chcę tego wszystkiego. Ślubu, dzieci, rodziny. Jeżeli to oznacza koniec nas. Wolę mieć jego i być szczęśliwa, niż mieć to wszystko i cierpieć. Tak, więc wiedząc, że to koniec. Że nie ma szans byśmy do siebie wrócili. Załamałam się. Jednak miałam nadzieję, że wszystko potoczy się inaczej, szłam do niego. Chciałam go błagać. Byłam w stanie zrobić wszystko, byle tylko być z nim. Jednak drzwi były zamknięte, a on nie otwierał. Spałam pod nimi. Rano przyszła jego siostra. Otworzyła drzwi za pomocą klucza i zastałyśmy mojego ukochanego wiszącego na linie. Popełnił samobójstwo. Zostawił tylko list. W skrócie napisał w nim, że mnie kocha i beze mnie nie chce żyć, a ze mną nie może, nie chce mnie unieszczęśliwiać, chociaż i tak to zrobił. Podsumował wszystko jednym zdaniem : "Ból nie trwa wiecznie kochanie, będziesz płakać, ale zapomnisz. Znajdziesz kogoś kto na ciebie zasługuje, a ja zawsze będę przy tobie. Będę." Chciałam żeby był, ale nie w taki sposób. Musiałam być z nim, nie ważne jak. Tak więc postanowiłam pójść w jego ślady, ale ja nałykałam się tabletek. Problem w tym, że mnie znaleźli o odratowali. A ja nie wiem co będzie dalej. Wiem, że Louis siedział przy mnie całą noc, i że płakał. Myślał, że śpię. Przytulał mnie, płakał, przepraszał. Dzisiaj błagał żebym tego więcej nie robiła.
Otworzyłam oczy, przyjaciel mnie obserwował.
- Cześć. - Powiedziałam. Widziałam, że był zły, ale już wszystko mi powiedział. Jaka jestem nierozsądna itp... Więc teraz już sobie darował.
- Cześć. - Odpowiedział i uśmiechnął się. - Muszę ci coś powiedzieć. - Zaczął.
- Słucham.
- Wiem, ze jest ci ciężko, mnie też. Był moim przyjacielem. Wszyscy za nim tęsknimy i nie rozumiemy nic z tego co się stało, ale nie możesz robić takich rzeczy. Nigdy więcej. Obiecaj.
- Obiecuję. - Szepnęłam, ale tylko po to żeby go uspokoić.
- I jeszcze jedno. Kiepski moment, ale musisz wiedzieć jedną rzecz. W sumie już wiesz, ale to nie ważne. Kocham cię i chcę być przy tobie, wspierać cię i pomagać. Nie pozwolę byś znów zrobiła coś tak głupiego. Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie. Kocham cię. - Powiedział, a ja nie wiedziałam co zrobić.
- Louis...
- Poczekaj. Wiem, że to pewnie za szybko, ale proszę, nie odtrącaj mnie. - Przerwał mi i mocno mnie przytulił, Nie odpowiedziałam już. Po prostu się uśmiechnęłam.

__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

No i koniec. Ostatni rozdział, mam nadzieję, że was nie zawiodłam, nie jest idealny, ale cóż... mam nadzieje, że wam się spodoba.
Zapraszam na moje nowe ff - Broken Girl
https://www.wattpad.com/story/54710049-broken-girl
No i... żegnajcie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz