Podszedł bliżej.
Zaczęłam się bać. Miałam złe przeczucia.
- Jak mogłeś?! –
Krzyknął na Louisa. Wiedział, że to on pocałował mnie? O matko!
On musiał stać tutaj cały czas, a ja go nie widziałam. Teraz
miałam wyrzuty sumienia. Jak ja mogłam całować się z Louisem?! I
dlaczego sprawiało mi to taką przyjemność?!
- Harry, proszę cię
uspokój się! – Krzyczałam. Nie chciałam, żeby skrzywdził
Louisa. Właśnie zniszczyłam ich przyjaźń. Jak ja mogłam?!
Dlaczego go nie powstrzymałam?! Kochałam go może jednak bardziej
niż myślałam, ale Harrego kochałam bardziej. Mimo wszystko. Bałam
się, że zrobi coś Louisowi. Podszedł do niego.
- Jak mogłeś?! I ty niby
jesteś moim przyjacielem?! – Krzyczał Harry. Bałam się coraz
bardziej. Stanęłam między nimi.
- Lily, odejdź. Proszę
cię. – Powiedział cicho Louis.
- Nawet się do niej nie
odzywaj! – Krzyknął Harry.
- Stary, może wyjdziemy
ze szpitala? Nie ma sensu robić tutaj scen. – Powiedział mój
przyjaciel i udał się z Harrym do wyjścia. Poszłam za nimi.
Bardzo bałam się o Louisa. Nie chciałam żeby Harry go skrzywdził.
Byliśmy już przed szpitalem.
- Jak mogłeś mi to
zrobić?! Przyjaciele tak nie postępują! Chwile mnie nie było a ty
się do mojej dziewczyny dobierasz?! Pomyśleć, co by było jakbym
was samych u ciebie w domu zostawił! Zerżnąłbyś ją?! –
Krzyczał Harry. Jak on mógł. Jak mógł mówić tak o mnie i o
Louisie.
- Harry, przestań!
Myślisz, że jedyne, czego chcę to ją przelecieć?! – Krzyknął
Louis. Czy oni zdawali sobie sprawę, że byłam tuż obok?!
- A może nie?! Myślisz,
że nie wiem, co ci chodzi po głowie?! – Krzyknął Harry i lekko
go popchnął.
- Ja ją kocham! Nigdy bym
jej nie skrzywdził. Myślisz, że chciałbym popełnić samobójstwo
tylko, dlatego, że chcę się z nią przespać?! – Krzyknął
Louis.
- Czyli jednak chcesz?! –
Mój chłopak był coraz bardziej wściekły. Przypomniałam sobie
jak myślałam o tym, jakby to było przespać się z Louisem.
Dlaczego ja o tym myślałam?!
- Tak, ale z miłości
Harry! Z miłości. Kocham ją i nigdy bym jej nie skrzywdził, a jej
pierwszy raz powinien być wyjątkowy. Ty ją przelecisz i zostawisz.
– Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę.
- A więc wyjątkowy
będzie tylko, jeżeli będzie z tobą, tak?! Gdybym chciał tylko
się z nią przespać, nie byłbym już z nią po tym jak powiedziała
mi, że nie jest gotowa. – Harry miał rację. Wiedziałam, że
mnie kocha. Ale czy wszyscy musieli to słyszeć?!
- Przestań Styles!
Zachowujesz się jak dziecko! – Krzyknął Louis.
- Jak dziecko?! Czy ty nie
zdajesz sobie sprawy z tego, co zrobiłeś?! Całowałeś MOJĄ
dziewczynę! Wbiłeś mi nóż w plecy! – Mój ukochany był
wściekły już chciał uderzyć Louisa, kiedy stanęłam między
nimi.
- Harry posłuchaj mnie.
To też moja wina. On mnie nie zmuszał! Ja też tego chciałam. –
Powiedziałam i rozpłakałam się. Padłam na kolana. Klęczałam na
ziemi i nie mogłam przestać płakać. Oboje uklęknęli obok mnie.
- Kochanie… to nie twoja
wina. To on cię pocałował. – Powiedział Harry.
- Wcale nie! Ja tego
chciałam! Po…podobało mi się! Przepraszam Harry! –
Wykrzyczałam szlochając. Nie mogłam wstać. Płakałam. Harry mnie
przytulił. Nic z tego nie rozumiałam. Przecież go skrzywdziłam.
Co ja sobie myślałam?! Jak ja mogłam?!
- Podobało jej się. –
Mruknął pod nosem Louis klęcząc obok nas. Czułam, że się
uśmiecha. Harry lekko uderzył go w twarz. Lekko jak na Harrego.
- Lily… kochanie… to
naprawdę nie była twoja wina. On grał na twoich uczuciach. Wcale
tego nie chciałaś. Było ci go po prostu żal, przez to, co się
stało. Miałaś wyrzuty sumienia za to, że chciał zrobić coś
BARDZO GŁUPIEGO tylko, dlatego, że nie potrafisz odwzajemnić jego
uczuć. Całowałaś go tylko, dlatego, że podświadomie chciałaś
mu to wynagrodzić. – Powiedział mój ukochany przytulając mnie
mocno. Może i miał rację.
- Harry… nawet, jeśli
to prawda… ja i tak zrobiłam coś głupiego. Jak ja mogłam?!
Widziałeś to, prawda?! Cały czas nas obserwowałeś, prawda?! –
Krzyczałam. Płakałam. Nie wiedziałam, co robić.
- Tak widziałem was. Nie
ukrywam, że zabolało mnie to, co zobaczyłem. Ale tylko, dlatego,
że mój własny przyjaciel całował moją dziewczynę. I to jeszcze
w taki sposób! Ale ty mnie nie zraniłaś. Oboje wiemy, że to dla
ciebie nic nie znaczyło. – Pocieszał mnie dalej Harry. Skoro to
dla mnie nic nie znaczyło to, dlaczego mi się podobało?!
- Ale… przecież…
nawet jeśli to nic dla mnie nie znaczyło, to dlaczego mi się
podobało?! – Krzyczałam.
- No, cóż to też nie
była do końca twoja wina… tylko Louisa. Może po prostu dobrze
całuje?
- Może. – Mruknęłam
cicho pod nosem i znów się rozpłakałam. Przypomniałam sobie, jak
zastanawiałam się, jakby to było gdybym straciła dziewictwo
właśnie z Louisem. To akurat była tylko i wyłącznie moja wina.
Musiałam o tym powiedzieć Harremu, pomimo, że Louis pewnie też to
usłyszy. Kiedy już otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć,
zamiast tego się rozpłakałam. Znowu.
- Lily… on ma rację. To
wszystko to była tylko i wyłącznie moja wina. Przepraszam cię.
Nie możesz się tym zamartwiać. To nie jest twoja wina. –
Powiedział Louis. Harry nie pozwalał mu się zbytnio do mnie
zbliżyć.
- Przestańcie do cholery!
To była moja wina! Ja… przez chwilę nawet zastanawiałam się…
jak by to było… gdybym… ja… gdybym… straciła dzie…
dziewictwo z Louisem. – Powiedziałam i znów się rozpłakałam.
Nienawidziłam samej siebie! Jak ja mogłam?! Tak bardzo tego
żałowałam.
- To też nie była do
końca twoja wina. Mówiłem ci jak bardzo boli mnie… boli mnie
sama myśl o tym, że Harry… cię dotyka. Że to właśnie z nim
stracisz cnotę. Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale zawsze miałem
nadzieję, że to będę ja. I kiedy nasłuchałaś się tego jak
bardzo cierpię na samą myśl o tym wszystkim. O tym jak on cię
dotyka… Zaczęłaś zastanawiać się jakby to było ze mną, żeby
nie mieć wyrzutów sumienia. Żeby jak to Harry mówił…
wynagrodzić mi to. Ale dobrze wiesz, że byś tego nie zrobiła. Nie
skrzywdziłabyś tak Harrego i tym samym siebie. Wiem to. –
Powiedział Louis. Chyba miał rację, ale mimo wszystko nadal czułam
się przez to wszystko paskudnie.
- Harry… przepraszam
cię. Chciałem, chociaż raz… poczuć jej usta. Chociaż ten
jeden, jedyny raz móc ją pocałować. Tylko raz. Nie chcę i nie
chciałem ci jej zabrać. Po za tym ona kocha ciebie. Nie mnie.
Prawda jest taka, że kocham ją, a ty jesteś moim przyjacielem.
Chociaż ja nie zachowałem się jak przyjaciel. Wiem, że źle
zrobiłem. To wręcz niewybaczalne, ale postaw się na moim miejscu.
Gdybyś miał prawdopodobnie na zawsze stracić ukochaną osobę…
chciałbyś móc pocałować ją, chociaż raz. – Powiedział mój
przyjaciel. Do oczu znów napłynęły mi łzy. Tak bardzo raniłam
Louisa. Czemy musiałam tak bardzo krzywdzić wszystkich, których
kocham?!
- Louis, źle zrobiłeś i
powinienem ci wpieprzyć i nigdy więcej się do ciebie nie odzywać,
ale teraz rozumiem, czemu to zrobiłeś. To nie znaczy, że ci
całkowicie wybaczyłem, ale rozumiem cię. Nie wyobrażam sobie, co
bym zrobił gdyby Lily była z tobą. Więc postaram się o tym
zapomnieć, ale jeśli zrobisz to jeszcze raz to ci tak wpierdolę,
że się nie pozbierasz. – Powiedział Harry.
- Rozumiem. Przepraszam
jeszcze raz. – Powiedział Louis.
- Dobra, niech ci będzie.
Ale jeżeli jeszcze raz choćby spróbujesz ją tknąć to obiecuję
ci, że tak ci wpierdolę, że nigdy więcej nawet nie pomyślisz, o
tym, żeby dotknąć Lily! A teraz chodź odwieziemy cię do domu.
- Nie trzeba, przejdę
się.
- Tak, a po drodze rzucisz
się pod samochód? Nie, nie, wolę się upewnić, że znowu sobie
czegoś nie zrobisz. Głównie ze względu na to, co się działo z,
Lily, kiedy cię znalazła. – Powiedział mój ukochany, podczas
gdy wszyscy szliśmy do samochodu.
- To ty mnie znalazłaś?
– Zapytał Louis. Był lekko zszokowany.
- T…tak. –
Odpowiedziałam. Kiedy tylko o tym pomyślałam, znów miałam przed
oczami Louisa leżącego na podłodze w łazience. Do oczu znów
napłynęły mi łzy.
- Nie płacz. Proszę. –
Powiedział Louis i przytulił mnie.
- Łapy przy sobie! –
Krzyknął na niego Harry.
- Dobrze, dobrze.
Przepraszam cię Lily. Za wszystko. Za to, że musiałaś patrzeć na
mnie… nieprzytomnego w łazience, za to, że chciałem się zabić,
chociaż jedynym powodem było to, że nie mogłem sobie wyobrazić
życia w świadomości, że wiesz, co do ciebie czuję, ale nie
jesteś w stanie tego odwzajemnić. I przepraszam cię, za… ten
pocałunek. Bardzo przepraszam.
- Louis, nie jestem na
ciebie zła. Mów, co chcesz, ale to była też moja wina. Mogłam
cię odepchnąć, ale tego nie zrobiłam. Mało tego, jeszcze mi się
podobało. – Powiedziałam a po policzkach znów popłynęły mi
łzy.
- Lily, kochanie, czy cały
czas będziesz teraz opowiadać jak to ci się podobało jak się
całowałaś z Louisem? – Zapytał zniecierpliwiony Harry i zaśmiał
się.
- Zamknijmy po prostu już
ten temat. – Powiedziałam. Louis i Harry się ze mną zgodzili.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Nadal źle się czułam z
tym, co zrobiłam, ale bardzo starałam się o tym nie myśleć.
***
Kiedy już odwieźliśmy
Louisa i weszliśmy do domu Harrego poszliśmy do salonu. Usiedliśmy
na kanapie. Mocno przytulałam się do Harrego. Nie zasługiwałam na
niego. Nienawidziłam samej siebie za to, co zrobiłam.
- Kochanie… - Zaczął
Harry.
- Hmm?
- Dosyć długo się
całowaliście… ty i Louis… - Przypomniał mi.
- Harry… przepraszam. –
Powiedziałam. Miałam dosyć samej siebie.
- Nie chodzi mi o to.
Wiesz… tyle to trwało… ten wasz pocałunek i jak twierdzisz to
było… przyjemne i podobało ci się… - Mówił dalej.
- Przejdź do rzeczy
Harry… proszę, nie chcę o tym myśleć.
- Ja też umiałbym cię
tak pocałować. Nawet lepiej. – Powiedział Harry i uśmiechnął
się do mnie.
- Brzmi ciekawie. –
Odpowiedziałam.
- Wstań. – Powiedział.
- Po co? – Zapytałam
wstając. Harry podniósł się zaraz po mnie i przesunął mnie pod
ścianę. Teraz już wiedziałam, o co mu chodzi. Uśmiechnął się
do mnie i przywarł swoimi ustami do moich. Zaczął mnie całować.
Przycisnął mnie trochę mocniej do ściany. Jego ciało było tak
blisko mojego, że bliżej być nie mogło. Następnie, nie
przestając mnie całować oplótł swoje ręce wokół mojej talii,
a ja swoje wokół jego szyi. Całował mnie tak namiętnie. Jak
nigdy przedtem. To było niesamowite. Było też bardzo przyjemne. O
wiele przyjemniejsze niż wtedy z Louisem. Harrego kochałam
bardziej. Z nim było inaczej. Całował mnie i całował. To było
tak niesamowicie przyjemne. Czemu nigdy wcześniej tego nie robił w
taki sposób?! Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Z każdą
kolejną sekundą całowaliśmy się coraz namiętniej. To było
wspaniałe. Nie mogłam się tym nacieszyć. Nie wystarczał mi ten
pocałunek. Chciałam więcej. Wtedy zrozumiałam. Harry to ten
jedyny. Chcę jego i tylko jego. Jestem gotowa. Kiedy coraz bardziej
zaczynało brakować mi tlenu Harry oderwał swoje usta od moich.
Chciałam więcej. Potrzebowałam więcej.
- I jak? – Zapytał
Harry.
- Cudownie. To było o
wiele przyjemniejsze niż z Louisem. Zwłaszcza, ze to ty jesteś
miłością mojego życia, mimo wszystko. Harry, kocham cię! Czemu
wcześniej mnie tak nie całowałeś?
- Trzymałem to na
wyjątkową okazję.
- Harry, kocham cię.
Jestem gotowa. Kochaj się ze mną.
_______________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że ten rozdział się spodobał i będziecie czekać na następny :) Zapraszam do komentowania, to bardzo motywuje. Jeżeli przeczytałeś, skomentuj. Wtedy wiem, że ktoś to czyta, że mu się podoba, i że jest sens dalej pisać bo są czytelnicy. Tak więc zapraszam do komentowania i czekajcie na następny rozdział, powinien pojawić się już niebawem ;)
_______________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że ten rozdział się spodobał i będziecie czekać na następny :) Zapraszam do komentowania, to bardzo motywuje. Jeżeli przeczytałeś, skomentuj. Wtedy wiem, że ktoś to czyta, że mu się podoba, i że jest sens dalej pisać bo są czytelnicy. Tak więc zapraszam do komentowania i czekajcie na następny rozdział, powinien pojawić się już niebawem ;)