środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 1



Wracałam ze spotkania z przyjaciółkami. Było już dosyć późno na samotny spacer, ale nie przejmowałam się tym zbytnio. Nagle podszedł do mnie jakiś koleś. Był pijany i ledwo stał na nogach. Zapytał czy może zabrać mnie ze sobą do domu. Ja postanowiłam go olać i pójść dalej, ale on złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Waliło od niego wódką.
- Dokąd to kochanie? – Powiedział, odepchnęłam go a on dał komuś znak ręką. W jednej chwili pojawiło się koło mnie jeszcze trzech pijanych gości. Nie wiedziałam, co robić. Odpychałam ich od siebie, ale jak tylko odepchnęłam jednego, od razu podchodził drugi. Mówili ohydne rzeczy i składali wstrętne propozycje. Nie miałam jak się wydostać z pomiędzy nich. Otoczyli mnie i przycisnęli do ściany jednego z budynków. Byłam przerażona. Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Ta osoba szła bardzo szybko. Po chwili jeden z facetów stojących wokół mnie padł na ziemię. Został uderzony, powalony jednym ciosem. Tak samo skończyła reszta jego kumpli. Podniosłam wzrok żeby spojrzeć na mojego wybawcę. Był wysoki, miał ciemne loki wystające spod jego czapki i piękne zielone oczy. Patrzył na mnie zaniepokojony.
- Nic ci nie jest? – Zapytał nieznajomy.
- Nie – powiedziałam cicho nadal lekko oszołomiona
- Chodź, zawiozę cię do domu – powiedział mój wybawca. Nie dając mi nawet szans na odpowiedź pociągnął mnie za rękę. Szliśmy kawałek i dotarliśmy pod jego dom. Chyba.
- Nie ruszaj się stąd, idę po kluczyki od samochodu. – Powiedział i zniknął na chwilę. Stałam obok samochodu stojącego przed jego domem. Pewnie również należał do niego. Wrócił po chwili i otworzył przede mną drzwi od strony pasażera. Sama nie wiem, czemu ale ufałam mu, mimo że go nie znałam. Ruszyliśmy. Zapytał jeszcze gdzie mieszkam. Powiedział, że wie gdzie to i że an tej samej ulicy mieszka jego kumpel.
- Jak masz na imię? – Zapytał uśmiechając się i cały czas uważnie obserwując drogę.
- Lily, a ty?
- Harry
- Ile masz lat? – Zapytałam z ciekawością
- 20, a ty? – Cały czas się uśmiechał
- 19 – odpowiedziałam. Nawet nie zauważyłam, że się zatrzymaliśmy. Staliśmy już pod moim domem. Harry otworzył mi drzwi.
- Dziękuję. Za wszystko – powiedziałam uśmiechając się.
- Nie ma, za co. To była dla mnie czysta przyjemność. Cieszę się, że mogłem pomóc komuś tak pięknemu – Odwzajemnił mój uśmiech, a ja zarumieniłam się. Odprowadził mnie do drzwi.
- Może podałabyś mi swój numer? Tak na wypadek jakbyś jeszcze kiedyś potrzebowała pomocy? – Zapytał ponownie się uśmiechając i ukazując swoje dołeczki.
- To nie jest zły pomysł – powiedziałam cały czas się uśmiechając. Podałam mu swój numer.
- Dzięki, do zobaczenia jak najprędzej – powiedział i puścił do mnie oko.
- Do zobaczenia powiedziałam i uśmiechnęłam się. Następnie otworzyłam drzwi i weszłam do domu. A Harry odjechał. W domu przywitała mnie moja mama pytając jak mi minął wieczór. Odpowiedziałam, że dobrze. Nie wdając się w szczegóły. Nie chciałam jej niepokoić tym, co stało się na ulicy jakiś czas temu. Byłam bardzo wdzięczna Harremu. Uratował mnie. Poszłam do swojego pokoju. Byłam już zmęczona, więc przebrałam się w piżamę i przygotowałam do spania. Położyłam się na swoim łóżku przykrywając kołdrą. Obok mnie na poduszce spał mój kot. Ułożyłam się wygodnie i zgasiłam lampkę stojącą na mojej szafce nocnej. Zamknęłam oczy i momentalnie zasnęłam.

wtorek, 30 grudnia 2014

PROLOG



Ona jest słodka i niewinna. On niebezpieczny. Pewnego dnia ich drogi krzyżują się. Zaczynają się ze sobą spotykać. Ona nie zwraca uwagi na jego wady. On zmienia się. Czuwa nad nią niczym anioł. Anioł stróż. Czują do siebie coraz więcej. Ale czy pasują do siebie? Czy to, że się spotkali to przypadek? Czy może to jest przeznaczenie? Może są sobie pisani, a może nigdy nie powinni byli się spotkać? Jak zakończy się ta historia? Dowiesz się tylko czytając. Już niebawem ukaże się pierwszy rozdział. Serdecznie zapraszam do czytania.